poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział XVIII

Kilka dni później..

Z perspektywy Lili

Siedziałam na kanapie w salonie odpoczywając po męczącym dniu. Mam nadzieję, że Lucas znowu nie wymyśli czegoś głupiego. W końcu ma to żenujące nagranie z ostatniej imprezy. Jak to pokaże Kendallowi to rzucę się pod walec drogowy ! Teraz trzyma mnie przez to jak psa na smyczy  i muszę robić wszystko czego sobie zażyczy, w innym wypadku Kendall zobaczy filmik. Zrobię wszystko żeby do tego nie doszło..
- Liluś co jest..? - Kendall usiadł obok mnie i objął ramieniem. - Co się dzieje? Chodzisz jakaś taka smętna cały dzień.. - zasmucił się chłopak.
- Mamy zły humor.. - położyłam głowę na jego kolanach. - .... widziałeś gdzieś Lucasa?
- Emmm.. Szczerze to nie.. Ale znając jego to siedzi w pokoju i znów gra na kompie.. - blondyn wywrócił oczami.
- O boże.. - wtuliłam się w niego delikatnie. - Zróbmy dzisiaj coś innego dla odmiany.. - jeknęłam, tuląc się do jego brzuszka. - cokolwiek byle nie siedzieć w domu.
- Plaża? Basen? Romantyczny spacer? Impreza? - zaczął wymieniać chłopak.
- Plaża.. ? Jestem cała blada od siedzenia w domu - podniosłam się z Kendalla i spadłam z kanapy. - raaany..

- Lili.. Uważaj.. - podniósł mnie i delikatnie posadził na swoich kolanach. - Zrobisz sobie krzywdę.. - przytulił mnie do swojej klatki, całując delikatnie po główce.
- Nic mi nie będzie - zaśmiałam się. - Spadało się z większych wysokości... - zamknęłam szybko buzie. - znaczyy... nie martw się.. - wstałam z jego kolan i pobiegłam na górę do pokoju po strój.
- Dobra? - zaśmiał się chłopak. - Czekam na ciebie przy samochodzie ! - krzyknął i wyszedł z domu.
- Okeej.. - otworzyłam szafę. - Tylko gdzie ja podziałam to bikini.. ? - wywróciłam oczami i zaczęłam wszystko wyrzucać z szafy.
- Co ty odwalasz.. ? - usłyszałam za sobą głos Lucasa.
- Szukam stroju.. Gdzie masz Ang ?
- Szczerze... to sam nie wiem... coraz mniej ma dla mnie czasu i cały czas się gdzieś wymyka.
- To z nią porozmawiaj.. W czym problem ?
- Rozmowa z Angel to jak gadać do małego dziecka - stwierdził i poszedł do siebie, a ja za nim. 
- Może ucieka od Ciebie bo nie widzisz nic poza komputerem... - wyjęłam kabel z sieci.
- Co robisz ?!
- Ratuję twój związek ?
Zabrałam monitor w dłonie i wyrzuciłam przez okno.
- Pojebało Cię ?!
- Słuchaj Lucas.. Lepiej się zastanów dobrze czego ty tak naprawdę chcesz.. Bo Ang nie będzie czekać aż ty w końcu dorośniesz.. Po prostu cię zostawi.. Ja na jej miejscu dawno już bym to zrobiła.
- Uważaj na słowa młoda.. - zaczął machać telefonem przed moimi oczami.
- Chcę ci tylko pomóc, a ty chcesz się bawić w wojnę ! - wrzasnęłam na niego.
- To się nie wtrącaj..
- Jesteś moim bratem i zawsze cię broniłam, ale teraz widzę, że to był błąd - kopnęłam jeszcze raz w skrzynię od kompa i wybiegłam na dół do Kendalla.

Z perspektywy Angel

Sama już nie wiedziałam co mam robić.. Wszystko.. Jakoś mi się waliło.. I jeszcze Lucas.. Boshe, jak ten człowiek zaczyna mnie denerwować.. Tylko on i jego kochany komputer. A niech się z nim ożeni i dobrze zrobi..
Podeszłam pod dom i zauważyłam rozwalony monitor na trawniku.. "Okej?" pomyślałam i weszłam do środka.
- Jest tu kto..?
- Na górze - krzyknął chłopak.
- Ehh.. - mruknęłam i weszłam na górę. Na łóżku siedział Lucas i.. tulił swój komputer? - Dobra?
- Próbuję go naprawić.. Tylko sobie nie pomyśl czegoś.. - spojrzał na mnie.
- Ja tego nerwowo nie wytrzymam.. - powiedziałam do siebie i otworzyłam szafę.
- Co jest ? - odłożył wszystko i przytulił mnie lekko od tyłu.
- Nic.. Nie ważne.. - wzięłam jakiś stary sweterek i ubrałam go na siebie. - Trochę mi zimno..
- Okej... Ehh... Może chcesz gdzieś wyjść.. ? - pocałował mnie lekko w policzek.
- O 19 muszę wyjść z domu.. Mam spotkanie.. - taaa.. spotkanie.. no jakoś kłamać muszę.
- Znowu ? - wywrócił oczami i rzucił się na łóżko.
- Nie moja wina.. Chłopcy nie mogą czekać - zaśmiałam się i wzięłam kilka rzeczy z szafy.
- Jacy chłopcy ? - od razu zerwał się z łóżka. - .. po co ty tam idziesz, hmm ?
- Jaki zazdrośnik.. - uśmiechnęłam się lekko. - Ty masz komputer, a ja mam spotkania.. Tyle.
- Siedzę przy kompie bo coś szykuję.. Niespodziankę dla Ciebie... i więcej nic nie mówię, bo to ma być niespodzianka - uśmiechnął się.
- Dobrze, dobrze - zaśmiałam się. - A ja chodzę do pracy..
- Okeej.. Gdzie pracujesz.. ?
- To tajemnica - puściłam mu oczko.
- Masz coś do ukrycia ? - założył rękę na rękę.
- Dość dużo rzeczy ukrywam - wystawiłam mu język.
- Aham.. Myślałem, że nie mamy przed sobą nic do ukrywania..
 - Przykro mi, ale niektóre rzeczy nie mogę ujrzeć światła dziennego..
- Jakie rzeczy.. ? Chciałbym znać swoją dziewczynę.. a wiem o Tobie tyle co nic.. - spojrzał mi w oczy.
- Nawet Kendall mnie nie zna.. Ty też nie poznasz.. Jestem za bardzo skryta.. Sory - powiedziałam, wzięłam torbę i zeszła na dół. Nie mogłam mu powiedzieć prawdy.. Chyba by mnie zabił.

Z perspektywy Lucasa

Nie rozumiem.. Co jest takiego złego, że nie mogę się o tym dowiedzieć. Przecież prędzej, czy później prawda i tak wychodzi na jaw to po co to ukrywać..? "O nie, ja tego tak nie zostawię" pomyślałem i po chwili byłem już w aucie śledząc brunetkę. Dziewczyna podjechała pod jakiś klub.. Zaraz.. To był klub go-go.. Co ona tu robi?!
Czym prędzej wysiadłem z auta i dyskretnie zakradłem się za nią. Boże, powiedz mi, że to nie to na co wygląda. Złapałem się za głowę kiedy straciłem ją z zasięgu wzroku.
- Wstęp tylko z wejściówką - złapał mnie jakiś ochroniarz.
- Emmm... Tam jest moja dziewczyna - spojrzałem na napakowanego kolesia.
- Każdy tak mówi.. Hasło - warknął.
- Eee.... Gorące cizie... ? - zacząłem się brechtać.
- Wypierniczaj stąd kolo - wyrzucił mnie do śmietnika.
- Kurna... muszę się dowiedzieć co ona tam robi ! - wrzasnąłem i w tym samym momencie spostrzegłem uchylone okno piętro wyżej... Wystarczyło się tylko wspiąć. Jak dla mnie to drobnostka. Już po chwili znajdowałem się w łazienkach. Na moje nieszczęście trafiłem do łazienki damskiej. Wszystkie panie zaczęły piszczeć, a ja myślałem, że ogłuchnę.
- Spokojnie, nie jestem jakimś zboczeńcem - podniosłem ręce do góry. - Eeee... znacie może jakąś Angel.. ?
- Chodzi ci o tą striptizerkę? - mruknęła jedna.
No nie... Ona jest striptizerką ?!
- Tak, właśnie o nią - warknąłem.
- Za chwilę ma występ.. - powiedziała blondynka.
- A my razem z nią - wywróciła oczami czarna.
- Ok... Gdzie to się idzie.. ? - podrapałem sie po głowie.
- Chodź za nami.. - złapały mnie za ręce i pociągnęły pod scenę. - Za kilka sekundek mamy występ - i uciekły.
Ehhh... czyli pozostaje mi czekać... Myślałem, że wybiła sobie już to z głowy, ale najwidoczniej dalej ją do tego ciągnie. Poszedłem zamówić sobie drinka i po chwili wróciłem na miejsce czekając na striptizerki.
Nagle wszystkie światła zgasły i słychać było tylko cichą muzykę.. Na scenie pojawiło się kilka dziewczyn, w tym Angel.. 

piątek, 12 lipca 2013

Rozdział XVII

Po długiej przerwie nareszcie coś wstawiamy xd Tak wiem.. Prawie 2 miesiące o.O Ale naprawdę nie miałyśmy czasu nic wstawić..
1. Leń
2. Szkoła
A teraz jeszcze z Lili skończyłyśmy gimnazjum i trzeba było wybierać nową szkołę :/ No cóż.. Ale rozdział się pojawia :D Może lekko krótki i nudny, ale dobrze, że jest :)
ZAPRASZAMY <3
**************************************

Z perspektywy Angel

- No zdarzyło się - zaśmiałam się. - No i patrz - podniosłam materiał z ziemi. - Jego bokserki też tu są.
- Spoko... - chłopak bardzo się zdziwił.
- No co?
- Dziwnie to wygląda... - spojrzał na mnie podejrzliwie.
- Taaa bo ja się z nim bzykam, wiesz? - zaśmiałam się.
- To nie jest śmieszne, ale co to robi niby u ciebie w pokoju, hmm  ?
- Zapomniałam mu odnieść..
- No dobra, ale ja się pytam co one tutaj robią ?
- Robiłam pranie, zapomniałam mu odnieść.. Takie trudne do zrozumienia?
- Niee... ? - uśmiechnął się do mnie. - Nie ważne..
- Okropny jesteś człowieku.. - zaśmiałam się.
- Tak... Wiem - i nagle słychać krzyk. - Co to było ?
- Nie mam pojęcia.. - otworzyłam drzwi. - Ej co jest..?
- Ten debil się do mnie dobija - Lil krzyknęła z łazienki, a Kend próbował się do niej dostać.
- Nudzi im się ? - Lucas obioł mnie w pasie.
- Ehh.. Kendall - jęknęłam.
- No bo nie chce mi otworzyć !!
- Zostaw ją w spokoju..
- Ona myśli, że jestem jakimś mordercą..
- Lila ! -warknął na nią szatyn.
- Ja nie wyjdę !
- A pokazać im filmik ? - zapytał Lucas na co dziewczyna od razu wyskoczyła z łazienki.
- Jaki filmik? - zapytał blondyn.
- Robi się coraz ciekawiej.. - zaśmiałam się.
- Ty idź lepiej pod latarnię..
- Pff..
- Nie ma żadnego filmiku... - powiedziała Lila.
- A chcesz się przekonać ? - Lucas zaczął się śmiać.
- Ej, no co jest? - zapytał Kendall.
- Nic... - odpowiedziała blondi i założyła na siebie skórzaną kurtkę.
- Ludzie nooo.. - blondyn zaczął kręcić oczami. Nagle usłyszałam mój telefon.
- Ja przepraszam na chwilę.. - złapałam za telefon i odebrałam go. - Hmm?.. Czego chcesz?.. Taa.. Spróbuj..
- Co jest ? - szatyn spojrzał w moim kierunku.
- Cii.. - powiedziałam do Lucasa. - Ah tak?.. No ciekawe.. Taa.. I co znów?.. Yhyym.. Tknij mnie tylko, a pożałujesz.. Tak? - spojrzałam przez okno. - Spadaj ! - rzuciłam w Alexa wazonem.
- Idę się przejść - Lil zabrała broń do kieszeni i poszła do wyjścia.
- Ehh.. Ale wróć szybko.. - powiedział blondyn i usiadł na kanapie. - Kocham cię..
- Ja Ciebie też - dziewczyna wyszła z domu.
- Co jest Ang ? - zamartwił się mój chłopak.
- To mój były.. - pokazałam na Alexa. - On mnie.. No wiesz.. - spuściłam wzrok.
- No Ang ! Chodź do mnie ! Pobawimy się !! - zaczął się śmiać.
- No nie... - mocno mnie przytulił... - Ja go zaraz - zacisnął zęby.
- Masz problem ? - usłyszeliśmy Lil... Była już na zewnątrz stała niedaleko Alexa.
- Lila zostaw go ! - krzyknęłam przez okno. - On jest niebezpieczny !
- Pff.. - wyciągnął broń i zaczął celować w Lil. - Chcesz młoda stracić życie..? Nie..? To spierniczaj..
- No dalej... strzelaj... - wzruszyła ramionami.
- Lila do cholery ! - Lucas szybko wciągnął ją do domu. - Co ty myślisz sobie, co ?! - zaczął na nią krzyczeć.
- Lila ! Z nim się nie dyskutuje ! - krzyknął na nią Kendall.
- Zaraz wrócę.. - powiedziałam i wyszłam do Alexa.
- Angel.. ! - krzyknął za mną Luki.
- Wszyscy będziecie się na mnie drzeć ?! Nie jestem idiotką a ten palant nawet broni nie załadował - wywróciła oczami blondi
- Po prostu się o ciebie martwimy.. - powiedział Kendall i przytulił Lil - Bardzo cię kocham i nie chce cię stracić.. - Schmidt pocałował blondynkę w głowę
- Nie stracisz... - uśmiechnęła się do niego.
- Moja maleńka.. - pocałował ją namiętnie.
- Czego ty znów ode mnie chcesz? - zapytałam Alexa.
- Pobawić się.. - zaśmiał się.
- Daruj sobie..
- Ang...- stanął za mną Lucas.
- A któż to..? - zapytał Alex. - Twoja nowa zabaweczka..? Hmm..? Zrobisz to samo, co ze mną..? Pobawisz się i rzucisz, nie? - spojrzał na Lucasa. - Ona się wydaje tylko taka milutka.
- Zamknij się.. - warknęłam na niego.
- Sam widzisz..
- Ang chodź... Nie warto - pociągnął mnie za rękaw.
- Wiem że nie warto.. - powiedziałam i przytuliłam się do Lucasa.
- Ehh.. Taka sama.. Gdybym cię nie znalazł wtedy w tym śniegu, to bym zamarzła.. Ćpunka..
- Odpuść sobie... Jeśli masz choć trochę oleju w głowie - powiedział do Alexa, złapał mnie za rękę i pociągnął do domu.
- Ten debil zaczyna mnie denerwować.. - powiedziałam, siadając na fotelu. - Ale mówi prawdę..
- Chodź Liluś.. - Kend złapał dziewczynę za rękę i pociągnął na górę.
- Tak jest kapitanie... - dziewczyna ruszyła za Kendallem.
- Eh... nie warto z takim rozmawiać, skarbie - Lucas przytulił mnie mocno.
- Wiem.. - lekko się uśmiechnęłam. - Idę spać.. - złapałam Lucasa za rękę i pociągnęłam na górę. - Śpisz ze mną czy nie?
- Z Tobą - wyszczerzył się wariat jeden.
- No dobrze.. - uśmiechnęłam się sztucznie i ściągnęłam koszulkę. - Śmierdzi Kendallem.
- Hahah pewnie dlatego że Kendallowa - zaśmiał się.
- Na pewno.. - skrzywiłam się lekko i położyłam na łóżku.
                 Chłopak od razu położył się obok mnie tuląc delikatnie od tyłu. Zamknęłam oczy.. I chyba mi się usnęło..

Z perspektywy Lil


- Kocham cię wiesz? - zapytał blondyn słodko się uśmiechając.
- Tak... - zdjęłam kurtkę i rzuciłam się natychmiast na łóżko.
- Kochana.. - chłopak położył się koło mnie. - Zmęczona?
- Nawet bardzo... - zaczęłam głęboko oddychać.
- No to zamknij oczkaaa.. I pomyśl o czymś miłym.. - szepnął mi do ucha, mrucząc delikatnie.
- Haha.. Nie mogę... Rozpraszasz mnie... - zaczęłam się śmiać.
- Przepraszam.
- Możesz mi zaśpiewać - spojrzałam na niego słodko.
- A co byś np. chciała?
-Nie myślę o tej porze... - wtuliłam się w niego mocno
-Hah... no dobrze.. - pocałował mnie w główkę- Lili... - wyszeptał cicho
-Co.. ? - spojrzałam mu w oczy
-Masz mi już więcej tak nie robić... - pogłaskał mnie po policzku
-Ale co.. ? - zdziwiłam się lekko
-Narażać swojego życia... - po jego policzku spłynęła pojedyncza łza
-Dobrze... nie będę.. - wtuliłam się w niego mocniej i obydwoje zasnęliśmy.

sobota, 18 maja 2013

Rozdział XVI


Z perspektywy Lil

- Cieszę się bardzo... a teraz sobie do kogoś zadzwonię - zabrałam telefon i wystukałam numer. Biedaczek nawet nie wie co go czeka... Tak wiem podła jestem ... Haha ...
- Lekko zaczynam się obawiać, że może być źle.. - powiedział.
- Yhyym... Dobrze... Będziesz jak najszybciej ? Dzięki ... Tylko wiesz... nie przesadzaj nie chcę żeby miał uraz... - rozłączyłam się i spojrzałam na związanego blondyna... Hehe... Biedny mój.
- Lilaa..? Jesteś czy mnie zostawiłaś? - zaśmiał się.
- Jestem...  - stanęłam za nim i objęłam rękoma. - Na serio chcesz tą karę ? - zaśmiałam się.
- Boję się.. - powiedział.
- Nie dziwię się - pocałowałam go delikatnie. - Jak co to możesz potem mnie zabić - zaczęłam się śmiać.
- No dobrze - zaśmiał się. - Mam nadzieje, że nie będzie bolało..
- Nie... no chyba że psychicznie - pogłaskałam go po włoskach, a za chwile usłyszałam dzwonek do drzwi. - Ok... zaraz wracam - pobiegłam otworzyć.
- Spoko.. - powiedział cicho.
- Jesteś - przywitałam się z mężczyzną.
- Kto jest tym szczęśliwcem ? - zapytał Zack, a ja zaprowadziłam go do pokoju.
- Ohoo... - zatarł ręce widząc Kendalla.
- Tylko proszę nie zniszcz mu psychiki.
- Kto tu jest? - zapytał blondyn.
- Cii... Spokojnie... - przytuliłam go delikatnie. - Możesz się jeszcze wycofać... - pocałowałam go w policzek.
- Jestem silny..
- No dobrze... - zachichotałam cichutko.
- Mogę ? - odezwał się Zack podchodząc do Kendalla.
- Ok... - zaczęłam się śmiać, kiedy zdjął z siebie szlafrok.
- Lilaa..?
- Yhyym... - usiadłam na kanapie.
- Już ? Mogę ? - szepnął do mnie Zack, a ja pokiwałam na tak... Mężczyzna usiadł Kendallowi na kolanach.
- Ej, co się dzieje? - zapytał.
- Nic  kotek ... - podeszłam od tyłu, a Zack pocałował go w policzek.
- No dobra.. - Kendall lekko się uśmiechnął.
                 Myślałam, że zaraz padnę tam ze śmiechu... Kurde podła jestem... Haha... Pocałowałam go namiętnie, po czym wróciłam po cichaczu do tyłu i odwiązałam chustę.. Haha... Oj...
Mam przejebane...
- Aaaaaaaaaaaaaaaa !! - krzyknął Kendall.
- Witaj piękny - Zack poruszył brwiami i pocałował go po raz kolejny w policzek.
- Hahaha... Dobra złaź z niego ... - zaczęłam się zwijać ze śmiechu. Zack wykonał moje polecenie... Jednak nie... To jeszcze nie był koniec.. Szybko zabrałam swój telefon do ręki i puściłam muzykę.
- Weźcie nieeee - jęknął Kendall.
- Miała być kara - zaczęłam się śmiać, a Zack zaczął przed nim tańczyć - Ok... Ja nie paczę ! - zasłoniłam się poduszką, dusząc ze śmiechu.
- Ja też nie - zaśmiał się Kendall i zacisnął oczy.
- No ejj - zasmucił się tancerz haha...
- Mówiłam, że to będzie ostra kara hahahah...
- Jesteś jędzą !! - zaśmiał się Kendall. - Angel !!
- Co!? - krzyknęła z pokoju.
- Chce popatrzyć na gołego faceta?! - zaczął się śmiać.
- Lecę !! - i zbiegła na dół. - Co się dzieje?
- Phahahaha... ok Zack... teraz finał.
- Co tam się dzieje ?! -wydarł się  Lucas.
- To może być gorzej? - zaśmiał się Kendall i spojrzał na Zacka. - Dajesz..
- Cicho Lucas !! Mamy tu taniec erotyczny ! - zaśmiała się Angel.
- Że jaki taniec ??!?! - wydarł się Luki.
- No weź... To miała być kara.  Zack przeliż się z nim.
- Co!?  - krzyknął Kendall. - Nie zrobisz tego ! Lilkaaaaa !!!!
- No to ja nie jestem potrzebna.. - Ang usiadła na kanapie. - Szkoda, że cię tu Lucas nie ma !! Ale ładne gołe ciacha tu mamy !!! - zakryła się poduszką i zaczęła śmiać.
- Hahaha - zaczęłam się dusić ze śmiechu razem z Angel.
- Jakie gołe ciacha !? - wydarł się z góry mój brat.
- To co mam robić ? - Zack usiadł Schmidtowi na kolanach... Tak, nudzi mi się... Muszę się z kogoś pośmiać... Szkoda mi Kendalla, ale padło akurat na niego.
- On mnie za bardzo kocha.. - powiedziała cicho Angel. - No Lucas !! Striptizerzy !! Tacy awww !!
- Lilaaa !!! Weź gooo !! - krzyczał Kendall.
- Angel !! Wracaj tu ! - i nagle huk... Na dół zbiegł Lucas, trzymając w rękach kawałek drewna... Można było się domyślić, że to część od łóżka.. No silny jest ... - Co wy tutaj odwalacie ?! - zaśmiał się widząc panikującego Kendalla.
- Ok... ok.... Zack ubieraj się .... - pogoniłam go i za chwile był z powrotem w szlafroku - Miło było - zerknął na Kendalla, a mi już łzy poleciały ze śmiechu.
- Moje łóżko !! - krzyknęła Angel. - Jak mogłeś !!
- Ojej.. - powiedział Kendall, lekko nieobecny.
- Nie wiedziałem co się dzieję... Spokojnie.. Naprawię, ale rozkuj mnie proooszę - zrobił minkę szczeniaczka.
- Do zoba ludzie - zapłaciłam Zackowi i poszedł.
- Chyba mogę cię już rozwiązać... - zwróciłam się do Kenda. - Tylko trochę się obawiam, że mnie zabijesz... - skrzywiłam się lekko.
- Ugr.. - powiedziała Ang i wyciągnęła z cycków mały kluczyk, rozkuła Lucasa i zabrała kawałek łóżka na górę.
- Eee.. - Kendall zachowywał się tak, jakby ktoś mu zrobił krzywdę.. A co jeśli za mocno to przeżył?
- Dziękuję skarbie - szatyn pobiegł za Angel.
- Oo-ouu... - rozwiązałam szybko Kendalla. - Żyjesz skarbie ? - chłopak tylko spojrzał na mnie, wstał i usiadł na kanapie. - Kendall... - przytuliłam go delikatnie do siebie. - ....weź  no... - pocałowałam go w główkę.
- Nie chcę mamusiu.. - powiedział cicho. - Nie bij mnie..
                 Zachichotałam momentalnie... Boszee... A jak to go w rozwoju cofnęło !?
- Nie jestem twoją mamusią, skarbie..
- Szkoda.. - powiedział i zaczął się kiwać jak jakiś chory psychicznie.
- Kend... No ej... - teraz na serio zaczęłam się martwić. - Dobrze się czujesz ? - pogłaskałam chłopaka po policzku...
- Chce do mamy.. - zaczął płakać. - Nie chce do szkołyyyyyy  - serio dziwnie się zachowywał.
- O boże... - myślałam, że zaraz tam zemdleje, albo zabiję się za to, co mu zrobiłam ! - Kendall... no weź, proszę nie wygłupiaj się... - spojrzałam mu w oczy.
- Może pani mi nie robić krzywdy..? - zapytał wystraszony.
- Nie zrobię ci krzywdy... - pocałowałam go delikatnie. - Świetnie się bawisz, nie... ? - na pewno się ze mnie nabija... Sukinkot hahaha. xd
- Mamusiuuu !! - zaczął ryczeć, a z góry zleciała Angel.
- Już mamusia jest przy tobie.. - usiadła na kanapie, a Kendall na jej kolanach, przytulił się do niej mocno.
- Nie chce tego złego pana.. - zaczął ssać kciuka.
- Dobrze kochanie, dobrze.. - pocałowała go w główkę. - Nie bój się.. Nic ci już nie będzie.. - przytuliła go do klatki.
- Okeej...? - spojrzałam na tę dwójkę i z taką mina "wtf" poszłam na górę do Lucasa... O co chodzi ? Jaja sobie robią ?! Czy on jest jakiś psychiczny?
- Co jest siostra ? - zapytał mnie Lucas. - Ducha zobaczyłaś czy ktoś ci strzelił z płaskiej deski - zaczął ze mnie brechtać.
- Fajnie było się nabijać z Kendalla, hmm? - zapytała Angel, wchodząc na górę.
- Fajnie jest się nabijać z Lil - zaśmiał się Kendall, wchodząc do pokoju.
- Wiedziałam ... - wywróciłam oczami.
- Ale o co chodzi ? - zaczął mój braciszek, trochę zbity z tropu.
- To nie było śmieszne ! - wydarłam się na nich.
- Twoje też nie - zaśmiał się Kendall.
- A teraz wypad, bo muszę łóżko sobie naprawić !! - krzyknęła Angel i wszystkich nas wygoniła.
- Aha.. Fajnie.. - spojrzał po nas, blondyn.
- Ja pana nie znam... - zwróciłam się do Kendalla i zbiegłam na dół do kuchni.
- Pfff.. - zaśmiał się Kend i złapał mnie mocno w pasie. - A ja cię kocham i?
- Grr... - warknęłam na niego. - Puścisz mnie ?
- Nie puszczę, bo cię kocham.. - uśmiechnął się słodko.
- Zaraz zawołam Zacka... - zaczęłam się śmiać.
- Pff.. Ja się go nie boję.. Gorszych w nocnym klubie widziałem - zaśmiał się.
- Eeee.... - tak jakoś mnie zamurowało, ale ok... Co ja myślałam, że on po klubach nocnych nie chodził...? Ma 21 lat pewnie jeszcze gorsze rzeczy robił.. Ugh... Otrząsnęłam się po chwili
- Żeby nie było.. - spojrzałem na Lucasa. - Angel tam pracowała..
- Co ?! - tak samo jak i mnie Lucasa zamurowało.
- Też bym chciała wiedzieć...
- A to do Angel - zaśmiał się. - Ja chodziłem tam tylko po nią.. Gówniara miała 15 lat i już na rurze tańczyła.
- N-n-n-na rurze ? - wykrztusił z siebie Lucas.
- Eheem... Tak powiedział - potwierdziłam po chwili.
- A coś ty myślał? Na alkohol, narkotyki i papierosy jakoś musiała zarobić..
- O Jezuus... - jęknął Lucas.
- Ja się was zaczynam baać, nie żeby coś - odsunęłam się od Kendalla.
- Ja jestem czysty.. Oprócz narkotyków.. Ale to dawna sprawa.. - zaśmiał się.
- Jak dla mnie to nie jest śmieszne... - zmroziłam go wzrokiem.
- Potwierdzam - odezwał się Lucas.
- Oj weźcie.. Angel o wiele gorsze rzeczy robiła.. - powiedziałem, a nagle z pokoju wyskoczyła Ang.
- Schmidt zamknij japę !! - była w samym staniku.
- A co..? Boisz się, że coś powiem..? - zaśmiał się.
- Nie ufam ci.. - zmroziła go wzrokiem.
- A ja chętnie posłucham - Lucas usiadł na kanapie wgapiony w Angel.
- Ja w sumie też - sparodiowałam brata i popatrzyłam na Kendalla.
- No to.. - zaczął Kendall.
- Jedno słowo.. A cię zniszczę..
- No ty to potrafisz robić.. - zaśmiał się.
- Taa.. Potrafię.. W końcu ma się te 84 osoby na karku..
- Mogły ci nie podpadać, nie?
- Mogły.. A teraz już nie żyją.. - mówiła o tym tak obojętnie..
- Mówcie dalej... Nie przerywajcie sobie - powiedziałam w miarę spokojnie, choć z chęcią bym ich rozszarpała ! Natomiast Lucas z niedowierzaniem przyglądał się obydwóm..
- Spoko.. - powiedział Schmidt. - Podpalenie szkoły?
- Ups.. Pomagałeś mi.. - zaśmiała się.
- Drobnostka..
- Yhyymmm interesujące... Może coś jeszcze ? - zapytałam.
- Ja nie wiem czy chcę wiedzieć... - powiedział Lucas.
- Cii... -szturchnęłam szatyna żeby zamilkł.
- Hmm.. A fajnie się pracowało pod latarnią? - zaśmiał się Schmidt.
- Przegiąłeś.. - złapała za broń i strzeliła mu koło głowy.
- Debilka ! - schował się w kuchni.
- Taaa.. Ale ta debilka zaraz się zastrzeli !!
- Lucas... - spojrzałam na brata.
- Nie dzięki... - pobiegł na górę.
- Dawaj wariatko... - zabrałam Ang broń i wyrzuciłam wszystkie naboje. - Naprawdę wam odwala... Teraz dopiero widzę, jak bardzo się wszyscy różnimy... - oddałam jej pistolet i pobiegłam na górę.

Z perspektywy Angel

- Kendall ! - krzyknęłam. - Musiałeś?!
- Oj.. Miało być ciekawie.. - zaśmiał się.
- Taa.. - powiedziałam i pobiegłam na górę. - Lucas..?
- Hmm  ? - skierował na mnie wzrok... Widać, że nad czymś rozmyślał... Był jakiś dobity...
- Zrozumiem jeśli na mnie nakrzyczysz.. - usiadłam obok niego.
- Nie będę... - schował twarz w dłonie.
- Lucas.. - zrobiło mi się go żal.. - Nie bądź na mnie zły..
- Za co... że ćpałaś...piłaś ...paliłaś...jesteś morderczynią i tańczyłaś na rurze ? Nie... Nie jestem zły... - spojrzał na mnie tak obojętnie.
- Właśnie widzę.. - powiedziałam. - Ćpałam, piłam, paliłam żeby odciąć się od tego cholernego świata..
- Nie będę ci nic mówić... Chyba sama wiesz, że źle robiłaś - spojrzał mi w oczy.
- I nadal robię.. - szepnęłam. - To o tej latarni to nie jest prawda.. - spojrzałam na chłopaka. - Nigdy się nie sprzedawałam..
- Nie ważne - przytulił mnie delikatnie. - Ja ci chcę pomóc... - pocałował mnie w główkę.
- Kocham cię.. - szepnęłam. - Jestem jaka jestem.. No..
- Też cię kocham... - pocałował mnie namiętnie. - Tylko musisz z tym skończyć... - złapał moją twarz w dłonie  i spojrzał głęboko w oczy.
- Muszę? - zapytałam.
- Angel... Tak musisz... - był taki poważny... Za poważny..
- Trudno.. - powiedziałam.
- To spróbujesz ? - pocałował mnie delikatnie.
- Ale z czego ja mam zrezygnować, hmm? - zapytałam.
- Narkotyki, alkohol, palenie... - pogłaskał mnie po policzku.
- Za dużo.. - jęknęłam. - Mogę zrezygnować z jednego, ale nie ze wszystkiego..
- Narkotyki i alkohol - spojrzał na mnie taki pełen nadziei.
- Dawno nie ćpałam, więc z narkotyków mogę zrezygnować.. Ale z papierosów i alkoholu będzie ciężej.
- Ehh... Poradzisz sobie - przytulił mnie mocno.
- Może.. - uśmiechnęłam się. - Ale muszę się nad tobą jeszcze poznęcać.. - zaśmiałam się i znów zaczęłam go łaskotać.
- Angel noo... - zaczął się słodko śmiać. - Proszę nie... - złapał mnie delikatnie za nadgarstki.
- No dobrze.. - przybliżyłam się do niego i delikatnie pocałowałam.
- Kocham cię wiesz ? - musnął mnie delikatnie ustami w szyję.
- Wiem.. - mruknęłam. - Ja.. ciebie też.. - chłopak nadal trzymał mnie za nadgarstki.. Boże.. Czułam jakbym miała zaraz eksplodować..
- To co robimy, hmm ? - uśmiechnął się uwodzicielsko.
- Nie przerywaj - zaśmiałam się. - Całuuuj.
- Jak sobie życzysz - delikatnie położył się na mnie jeżdżąc jedną ręką po talii, a drugą głaskając po policzku, całując ją namiętnie. Uśmiechnęłam się delikatnie i złapałam go w pasie.
- Co tam ślicznoto, hmm ? - spojrzał mi w oczy po czym zaczął muskać po szyi.
- Twoja ślicznotka zaraz wybuchnie.. - jęknęłam.
- Z mojej winy ? Niemożliwe ? - zrobił taką niewinną minkę.
- No pewnie że nie.. - zaśmiałam się i przerzuciłam go na plecy. - Może.. - powiedziałam, wkładając mu łapkę pod bluzkę. - Ja troszeczkę się jeszcze nad tobą poznęcam?
- Nie.. nie... nie... nie... nie... - złapał mnie za dłoń. - Proszę niee... - jęknął. - Nie znęcaj się nade mną już..
- Ale.. To będzie miłe.. - zaśmiałam się.
- Oj... - zrobiłam słodką minkę. - No dobrze... - uśmiechnął się szeroko.
- Pierwsza zasada.. Nie ufaj mi.
- Teraz powinienem był uciekać, co nie ? - skrzywił  się.
- No ja tam nie wiem.. - zaśmiałam się i pocałowałam go lekko w szyje.
- Mmmm... Słodka - złapał mnie mocno w pasie i przytulił.
- Kocham cię.. - uśmiechnęłam się. - Ale muszę to cholerne łóżka naprawić - powiedziałam i wstałam z niego.
- Buuuuu.... - zrobił smutną minę i przyciągnął mnie do siebie z powrotem.
- Lucas hahaha - zaczęłam się śmiać. - Chociaż daj mi się ubrać.. - spojrzałam na siebie. - Zimno mi noo.. W samym staniku po domu latam.
- Oj no dooobrze - jęknął i mnie puścił.
- Dzięki - zaśmiałam się i ubrałam bluzkę. - Kendallowa, ale co mi tam.. - uśmiechnęłam się.
- Ahaa..? Jego bluzka w twoim pokoju ? - uniosłem lewą brew do góry.

piątek, 10 maja 2013

Rozdział XV



Z perspektywy Lucasa

                 Lil szybko wbiegła do domu.
- Lucas chowaj się !
- C-co ? - stałem w kuchni i zajadałem się pizzą.
- Po prostu Ang się dowiedziała, że zabiliście Marka i Davida - mruknął blondyn.
- To było w własnej obronie.. - starałem im się to wytłumaczyć.
- No tak jakby - skrzywiła się Lil.... Na co od razu spiorunowałem ją wzrokiem.
- Jakoś mnie to już nie obchodzi.. - powiedziała Ang opierając się o poręcz. - Teraz ja zostałam szefem.. - jak to usłyszałem, aż zakrztusiłem się pizzą..
- Że...co ?! - spojrzałem na nią z niedowierzaniem... Jak to została szefem... Czyli że co..? Musi mnie teraz zabić ?
- Ang była najlepsza z nas wszystkich.. - powiedział Kendall.
- Umowa była taka że po śmierci Marka ja zostaje szefem.. A Kend mym zastępcą.. - dziewczyna spojrzała na mnie.
- Czyli, że teraz musicie nas zabić... - spojrzałem na Lil.
- Jeśli o mnie chodzi to róbcie co chcecie  - stwierdziła moja siostra i zabrała z kuchni jabłko, po czym je nadgryzła.
- Kara nie musi być aż taka ostra.. - powiedziała Ang i spojrzała na Kendalla.
- Nie zrobisz tego.. - zaśmiał się.
- Owszem.
- Pffsz-ff-ff... - Lila uciekła do łazienki.
- Taa... Bo najlepiej zostawić mnie samego ! - wydarłem się za nią i spojrzałem na tą dwójkę... - rannego nie wolno bić...
- Oj.. Jeszcze będziesz błagał o więcej.. - zaśmiał się Kendall.
- Ooo.. mrrr - uśmiechnęła się Angel.
- Okeeeej ? - spojrzałem na nich z taką miną "wtf?!" O co im chodzi ?!
- Nie męczmy ich już..  - zaśmiała się dziewczyna.
- Lila.. - chłopak zaczął pukać do łazienki. - My nic wam nie zrobimy..
- A tak w ogóle.. - zaczęła Angel. - Macie gdzie spać?
- Ale o co ci chodzi...? Mamy mieszkanie... - powiedziałem i zabrałem gryza pizzy.
- Pytam.. No bo wiesz.. Coś ostatnio wyleciało w powietrze.. - włączyła telewizję i pokazała mi mój dom w kawałeczkach. - Taa..
- Że co ?! - złapałem się za głowę. -  Ale jak ?!  Gadajcie coście zrobili... - spojrzałem na tą dwójkę... To pewnie ich sprawka... No bo kogo innego ?
- Że my? - zaśmiała się dziewczyna.
- No chyba chory jesteś.. Pallo jest od takich rzeczy.. 
- A że zabiliście miłość jego życia..
- .. Davida.
- No to się mści..
- On był gejem ? - wyleciała Lil z łazienki.
- Hahaha... - od razu się z niej zacząłem śmiać.
- Oj, nie śmiej się z niej Lucas.. - powiedział Kendall. - .. no chyba, że chcesz mieć przedziurawiony łeb..
- Taak ? A nie przeszkadza ci to że z nim kręciła ?
- Byłam tylko miła - od razu spiorunowała mnie wzrokiem.
- Jeśli mnie nie zdradziła to mnie to nie interesuje.. - powiedział Kendall.
- Idę spać.. - powiedziała Ang. 
- Śpij dobrze.. - powiedział Kendall i przytulił kuzynkę.. Nagle lekko podciągnął jej z tyłu bluzkę i wyciągnął jej broń. - Ale to zostaje..
- Nie.. - zabrała ją i schowała z powrotem. - Ona jest moja.. 
- Jak dziecko..
- Ehh... - Lil rzuciła we mnie jakimiś ulotkami.
- A to co ? - zacząłem je analizować wzrokiem.
- Oferty hotelów... Trzeba coś wybrać - usiadła przy mnie i zaczęła czegoś szukać.
- Możecie zostać tutaj - powiedział Kendall.
- No.. Mogę odstąpić pokój - zaproponowała Angel.
- Mam fajną ofertę... - siostra zabrała jakiś świstek. - Widok na ocean..blablabla... serio ? Poprawczak 200 metrów dalej ? 
- Będzie ciekawie - zaśmiałem się.
- Jak chcecie.. - powiedziała Angel i poszła do pokoju.
- Ej ! Młoda ! Co ci się dzieje?! - krzyknął blondyn za nią.
- Nic.. - powiedziała i zamknęła się w pokoju.
- Eee? - chłopak zaczął myśleć. - Nie kumam jej.
- Może z nią pogadam... - wstałem.
- Ok...ja jeszcze poszukam... - zaczęła Lil, a ja pobiegłem do Angel.
- Proszę.. - powiedziała, gdy zapukałem do niej.
- Co się dzieje, hmm ? - wszedłem do środka i ją przytuliłem.
- A co się ma dziać? - wzruszyła ramionami.
- Nie bez powodu masz łzy w oczach - pogłaskałem ją delikatnie po policzku.
- Nic się nie dzieje.. - delikatnie się we mnie wtuliła.
- Na pewno ? - pocałowałem ją w główkę... Musiało się coś stać czuję to...
- Nie..  - powiedziała cicho. - Uświadomiłam sobie, że w ogóle się nie znamy..
- Mamy czas kochana - pocałowałem ją namiętnie.
                 Jej usta były delikatnie jak płatki róż... Każdy pocałunek leczył wszystkie rany... Człowiek zapominał o otaczającym go świecie... Delikatnie położyłem się na niej i całowałem ją coraz namiętniej. Dziewczyna cichutko zaczęła pomrukiwać... heh... słodkie.
- Kocham cię - wyszeptałem jej do ucha.
- Ja ciebie też - wyciągnęła broń i położyła ją na szafce. - To co Lucas.. Muszę cię ukarać, nie?
- Ehh... No dobrze... Miejmy to za sobą - zaśmiałem się.
- Hmm.. - zaczęła się zastanawiać. - Już wiem - przerzuciła mnie na plecy, usiadła na mnie, zapięła kajdankami do łóżka. - A teraz tak leż - zaśmiała się.
- No weeź... - zajęczałem. - Mam tutaj tak samotnie leżeć ? - zrobiłem minkę szczeniaczka.
- To jeszcze nie koniec - zaśmiała się i zaczęła mnie łaskotać.
- Angel ! - warknąłem na nią i zacząłem się śmiać i rzucać po całym łóżku.
- Też cię kocham - łaskotała mnie coraz bardziej, śmiejąc się przy tym słodziutko.
- Ang ! wystarczy ! - nadal nie mogłem powstrzymać śmiechu.

Z perspektywy Lil

- Co jest ? - spojrzałam na drzwi od pokoju Ang. - Gwałcą się tam ?
- Pewnie Ang zaczęła go torturować.. znaczy.. łaskotać.. - zaśmiał się blondyn.
- Za co ? Nic nie zrobiliśmy.... No prawie... - poukładałam wszystkie ulotki.
- Prawie robi wielką różnicę - uśmiechnął się. - Nie możecie zostać?
- Nie będziemy się wam zwalać... Zresztą musimy się trochę poukrywać... W końcu nie żyjemy - zaśmiałam się.
- Lila.. - złapał mnie za rękę. - Proszę.. Zostańcie.. - zrobił słodką minkę.
- No nie wiem, czy chcę mieszkać pod jednym dachem z gościem, który ma mnie zabić - poczochrałam go  po włoskach.
- Czy ja mam cię zabić, hmm?  - zaśmiał się. - Angel jako szef tego nie kazała zrobić.. - uśmiechnął się. - A wyroki Marka się już nie liczą.
- Czyli jeszcze pożyję ? - zaczęłam myśleć. - Spoko... Możemy z wami zamieszkać... - uśmiechnęłam się do blondyna.
- Tak ! - rzucił się na mnie i mocno przytulił. - Kocham cię.
- Ał... Haha... Złaź ze mnie... - zepchnęłam go z siebie.
- No ał.. - powiedział leżąc na ziemi. - Bolało..
- Przepraszam... - pogłaskałam do po policzku i pocałowałam namiętnie.
- Już mi lepiej - zaśmiał się i wstał. Nagle huk ! - Eee?
- Co jest ? - wstałam i zaczęłam się rozglądać.
- Angel !!!
- Sory !! - krzyknęła z pokoju.
- Ej, co odwalacie ? - zaczęłam się śmiać. - Nie gwałcić się tam !
- To tylko łóżko !! - krzyknęła z pokoju.
- Złamaliście łóżko?! - krzyknął blondyn.
- Wyłamaliśmy kółka ! - zaczęła się śmiać.
- Jak dzieci - uśmiechnął się Kend.
- Łóżko na kółkach ? Ahaa ? - zaczęłam się śmiać. - Dobra dziwni jesteście...
- No bo jesteśmy - zaśmiał się blondyn i znów było słychać śmiech Lucasa. - Matko boska noo.. Weź go uspokój !!
- Nieee !! - zaśmiała się.
- Pomóżcie !!! - wydarł się Lucas.
- Nieee ! - hehe... Niech cierpi.. Ja nie muszę jestem kochane dziecko i nie będę stać w koncie...
- Ehh.. Współczuje mu.. Angel jest taka że mu nie da spokoju.. - spojrzał na mnie. - A ciebie też paniusiu trzeba ukarać - zrobił szatańską minę.
- Dajesz... i tak nic nie wymyślisz... i cię uprzedzam, że nie mam łaskotek - zaśmiałam się.
- Ja jestem mniej pomysłowy niż Ang, ale.. - przerzucił mnie przez ramię. - Zawsze coś wymyślę..
- W razie czego... nie umiem pływać -  krzyknęłam zwisając mu przez ramie.
- Hmm.. To, to odpada - zaśmiał się. - No to.. - postawił mnie na ziemi. - Ujdzie ci to w tłumie..
- Haha.... Jak zawsze - rzuciłam się na kanapę. - Fajnie się z Tobą negocjuje..
- Hehe, dzięki - zaśmiał się i nagle krzyki Lucasa. - Temu to na serio współczuje.
- Lila ! - zaczął za mną krzyczeć Lucas.
- Nie mogę się ruszyć mam kare !
- A potem będzie kara dla Ang, nie? - zaśmiał się Schmidt.
- Oj będzie - zrobiłam cwaną minę. - A ciebie też to nie ominie.
- Ja nic nie robię  - zaśmiał się.
- Chciałeś mnie wrzucić do basenu... Gdybym ci nie powiedziała, że nie umiem pływać, byś mnie utopił -  przymrużyłam oczy.
- Ale tego nie zrobiłem.
- Bo cię uprzedziłam.
- Pfff - zaśmiał się. - No dobrze.. Ukaraj mnie o pani :)
- Hmmmm..  Czekaj muszę pomyśleć... Jest tyle możliwości... - zaczęłam się zastanawiać.
- Wszystko spróbuje znieść - zaśmiał się.
- Nie mam kajdanek to niee... Hahaah.. Nie, to jest zbyt wredne - zaczęłam się śmiać jak głupia.
- Aaaahaaaa - chłopak spojrzał na mnie dziwnie.
- Ale dobra... Co mi tam.... Chodź - postawiłam krzesło i kazałam mu na nim usiąść.
- No dobra.. - usiadł na krześle. - I?
- Gdzie masz taśmę ? - uśmiechnęłam się słodko.
- W szufladzie.. - podniósł lewą brew do góry.
- Dzięki... - pobiegłam do szufladki i zaczęłam szukać taśmy. - Ha ! Jest ! - wróciłam do blondyna. - Dasz mi się związać ?
- Rób ze mną co chcesz.. Ty wymyśliłaś tą karę.. - uśmiechnął się słodko.
- Haha... Znienawidzisz mnie... - mocno go związałam.
- I tak cię kocham..
- No dobrze - zawiązałam mu oczy chustką i pocałowałam w policzek.
- Już się zaczynam bać - uśmiechnął się.
- Ja bym się bała na twoim miejscu - zrobiłam szatańską minkę.
- Ok.. - zaśmiał się. - Ufam ci, wiesz?
- Cieszę się bardzo... a teraz sobie do kogoś zadzwonię - zabrałam telefon i wystukałam numer. Biedaczek nawet nie wie co go czeka... Tak wiem podła jestem ... Haha ...

wtorek, 30 kwietnia 2013

Rozdział XIV



Z perspektywy Lucasa

Od razu wstałem i podniosłem list. Na odwrocie pisało "Dla Lucasa". Bez wahania otworzyłem go i zacząłem czytać...

"Jestem niepoważna przychodząc tu.. Ale.. Życie bez Ciebie nie ma najmniejszego sensu. Rozumiem, że nie chcesz ze mną rozmawiać, że nie chcesz mnie zobaczyć, nie otwierasz.. Chciałam powiedzieć Ci tylko jedno.. Kocham Cię.. Zawsze będę i nie przestane. Myślę, że kiedyś zrozumiesz dlaczego Cię zostawiłam.. Chciałam Cię chronić.. 
Przekaż Lil, że Kendall także ją kocha.. 
Tęsknimy za wami..
Twoja Angel <3"

Oczy momentalnie zaszły mi ponownie łzami... Ja nie dam rady...  Nie... Nie mogę jej tego zrobić... Pomyśli, że to przez nią... Zacznie się obwiniać za naszą śmierć... Kucnąłem na ziemi i schowałem twarz w dłoniach.
- Już jestem... - zeszła na dół moja siostra z torbą. - Co się stało ? - podbiegła do mnie i kucnęła.
- Nie mogę tego zrobić... Nie możemy wyjechać... - spojrzałem na nią.
- Lucas co ty wygadujesz... - podałem jej skrawek papieru, który zaczęła od  razu analizować wzrokiem.. - Czyli co ? - spojrzała na mnie po chwili.
- Muszę ją zobaczyć... Żeby wiedziała, że żyję... Nie chcę żeby się załamała przeze mnie - spuściłem wzrok i po chwili na nią spojrzałem. - Jedziesz ze mną ? - zaczęła się zastanawiać.
- Nie Lucas... - spuściła wzrok.
- Co ? A Kendall ? Nie kochasz go ? Nie zależy ci na nim ? - z każdym pytaniem czułem, że dobijam ją coraz bardziej...
- Nie zrobię mu tego... Sam powiedział... będąc ze mną ryzykuje własne życie... Nie jestem taka..  Wolę żeby żył.. - spojrzała na mnie...

Z perspektywy Angel

                 Siedziałam w swoim pokoju myśląc o wszystkim.. Co ja mam teraz zrobić? Kochałam go.. i co mi to dało? Będę cierpiała.. Położyłam się na poduszce i spojrzałam w sufit.. "Chce do ciebie" powiedziałam cicho. Ale.. Nie mogę zostawić Kendalla.. 
                 Chłopak wszedł do mojego pokoju i usiadł obok mnie.. Spojrzał na mnie delikatnie..
- Co jest? - zapytałam.
- Wyjedziemy..? - zapytał.
- Gdzie? Po co? - byłam obojętna.. 
- Byle gdzie.. Nie chce tu być.. Chce o tym wszystkim zapomnieć.. 
- Zapomnieć.. Ehh.. - oparłam się o ścianę. - Żeby się tak dało.. 
- I tak nie zapomnimy, nie? - zaśmiał się.
- Nie.. Ich nie da się zapomnieć..  - uśmiechnęłam się. - Wspomnienia.. 
- Co zamierzasz? - zapytał.
- Może wrócę do Polski.. Twoi rodzice powinni wrócić.. Nie będziesz sam.. - uśmiechnęła się. - A teraz chce iść spać.. - powiedziałam.
- Mogę z tobą? - zapytał,
- Kładź się.. - zrobiłam mu miejsce.. Przytuliłam się do niego delikatnie i zamknęłam oczy.

Z perspektywy Lil

- Oj Lila... Jedź ze mną  - zaczął Lucas...
- Ale po co ? On mnie pewnie znienawidził... - spojrzałam na brata.
- Ja jadę... - wstał z podłogi.
- Rób co chcesz... - zabrałam do ręki torbę. - Wracam do Polski.
- Słucham ? - przymrużył oczy.
- To co słyszałeś... - założyłam bagaż na ramie.
- Poczekaj... Pojadę tam.. Jeśli nie będą chcieli rozmawiać.. wrócę i wyjedziemy... - zaproponował... Już sama nie wiedziałam co robić.. Chciałam jak najszybciej stąd wyjechać...
- No dobrze, ale się streszczaj... Masz godzinę... Inaczej wsiadam do najbliższego samolotu i wylatuję stąd... - powiedziałam stanowczo... Lucas od razu zerwał się i wybiegł z domu kierując się do tamtej dwójki.

Z perspektywy Angel

Gdy tylko poczułam, że Kendall usnął momentalnie zeszłam na dół.. Usiadłam na ziemi i spojrzałam w stronę kuchni.. Przypomniało mi się jak poznałam Lucasa.. Mój kochany debilek na mnie wpadł.. Ale.. Gdyby nie ta impreza, nie byłabym taka szczęśliwa, a zarazem smutna..
Nagle zauważyłam, że ktoś mi się kręci koło domu.. Złapałam za broń i otworzyłam drzwi. Nikogo nie było.. Wyszłam jeszcze, żeby się rozglądnąć.. Nagle ktoś jedną ręką złapał mnie w pasie, a drugą zakrył mi buzię.

Z perspektywy Lucasa

- Spokojnie... - przytuliłem delikatnie dziewczynę. - ... przepraszam...
- Lucas ! - rzuciła się na mnie i mocno przytuliła. - Boże, ty żyjesz ! - pocałowała mnie namiętnie.
- Tak... Żyję... - przytuliłem ją bardzo mocno. Tak strasznie mi tego brakowało... W tym momencie uświadomiłem sobie jaka jest dla mnie ważna... - i bardzo cię kocham - pogłaskałem ją po włoskach.
- Masz mi nigdy więcej tak nie robić.. - wtuliła się we mnie mocno. - Tak strasznie tęskniłam..
- Chcieliśmy tylko zniknąć wam z oczu... dlatego to wszystko, ale nie chcę żebyś się obwiniała... - spojrzałem jej głęboko w oczy.
- I co.. ? - zapytała. - Wyjedziesz..? - jej oczy znów zmieniły wyraz.. Najpierw były takie pełne nadziei i radości.. Teraz znów stały się smutne.
- Jeśli nie chcesz mnie już oglądać to wyjadę nie zobaczysz mnie już nigdy... Mogę ci to obiecać... Nie chcę cię już ranić - puściłem ją delikatnie.
- Słuchaj.. - powiedziała i złapała moją twarz w dłonie. - Moje życie bez ciebie nie ma sensu.. - jej oczy zaczęły się szklić. - Jesteśmy wrogami.. Ale ja mam to gdzieś.. Kocham cię i chce z tobą być..
Na te słowa od razu zrobiło mi się cieplej na sercu... Znowu powróciło to uczucie, że jednak jestem przez kogoś kochany..
- ...ale nie chcę, żeby ktoś cię przez to skrzywdził.. - spojrzałem jej w oczy.
- Mną się nie przejmuj.. Jestem odporna na ból, ale nie na złamane serce i stracenie kogoś bliskiego..
Wszystko co powiedziała wywołało u mnie szczery uśmiech, jednak nadal bałem się o nią... Bałem się o to, że przeze mnie coś by mogło jej się stać. Złapałem ją mocniej w pasie i do siebie przytuliłem...
- Kocham cię i przepraszam... Nie chciałem cię w to wciągać... Dlatego nic nie mówiłem...
- Ja ciebie też kocham.. I także przepraszam.. Powinnam ci powiedzieć jaką to morderczynią jestem.. - spuściła głowę.
- Nie jesteś... - pocałowałem ją namiętnie. -.... to na pewno nie twoja wina...
- Tylko narkotyków Lucas.. - spojrzała mi w oczy.
- Widzę że sporo o tobie jeszcze nie wiem... Ale nie szkodzi - uśmiechnąłem się do niej. - ...tak jest ciekawiej.
- Oj nie tak ciekawie.. - położyła mu rękę na policzku. - Gdzie Lila?
- W domu.... Tak myślę - spojrzałem na zegarek. -...lub w drodze na lotnisko...
- Jedź do niej.. - powiedziała i poleciały jej łzy. - Będę tęskniła.. - wytarła sobie łzy.
- Czyli to koniec.. ? - spojrzałem jej w oczy, aż mnie samemu poleciały łzy.
- Lila jest o wiele ważniejsza ode mnie.. Musisz o nią dbać.. - złapała mnie za dłoń i przyłożyła do swojej klatki. - Czujesz? - zapytała. - Moje serce bije tylko dla ciebie..
- Nie chce żyć bez Ciebie... - przytuliłem ją mocno. - ...nie chcę takiego zakończenia...
- Luki.. Wrócisz jak będziesz mógł.. - pocałowała mnie delikatnie w policzek. - Ja będę czekać.. Na ciebie zawsze..
- Po co czekać ? - uśmiechnąłem się do niej.
- Bo musisz Lilą się zająć..
- Ona nie jest mała da sobie radę  - jęknąłem.
- Ale Kendall nie da sobie rady.. Lepiej żeby nie wiedział, że żyjecie..
- Dlaczego... ? - spojrzałem na nią zdziwiony. - Aż tak nas znienawidził ? - skrzywiłem się.
- Tak bardzo kocha Lil.. On nie może bez niej żyć.. Jeśli się dowie, że żyje to nie da jej spokoju.
- A co w tym złego ? - zaśmiałem się.
- To, że pewnie Lila go nie chce po tym co się stało..
- Nie zupełnie.... Stwierdziła, że musi się trzymać z daleka bo jej powiedział, że będąc z nią ryzykuje życiem, a ona chce żeby żył dla niej ... Więc go kocha... inaczej by nie uciekała...
- Dobra.. - dziewczyna zatkała mi uszy. - Kendall !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - jeju.. jak ona głośnio krzyczy.
- Czego!? Co!? - zleciał na dół i spojrzał na mnie jak na ducha. - Lu-Lucas?
- Taa.. To on.. A Lilaczek chce wracać do Polski..
- Co?! Nie dam jej !!
- No właśnie.. Jest na lotnisku..
- Muszę tam jechać !!
- Hahaah.... Okej...  - zacząłem się śmiać jak idiota... - Takiego obrotu akcji się nie spodziewałem...
- Kocham cie.. - powiedziała dziewczyna i mnie pocałowała. - Jedziemy.. - złapała Kendalla za rękę i pobiegli do samochodu.
- Ehh... Co za ludzie... - pobiegłem szybko do swojego auta kierując się na lotnisko.

Z perspektywy Lil

Lotnisko coraz bliżej... Nie chcę stąd wyjeżdżać, ale nie widzę sensu, żeby tutaj nadal być... Nie ma tutaj dla mnie miejsca.. W końcu wysiadłam z taksówki biorąc przez ramię bagaże i kierując w stronę lotniska. Mój lot wypada za jakieś 10 minut... i dobrze... Im szybciej opuszczę ten kraj łatwiej mi będzie zapomnieć... Poszłam oddać bagaż.

Z perspektywy Kendalla

Nie mogę uwierzyć w to, że jednak żyje ! Boże.. Dziękuje ci !!
- Wyskakuj Kendall - powiedziała brunetka, a ja ucałowałem ją w policzek i zacząłem szukać Lil.. Nigdzie jej nie było.. Nagle zauważyłem jej ślicznie blond włosy w oddali.. Musiałem ją jak najszybciej zobaczyć.. Tak bardzo za nią tęskniłem..

Z perspektywy Lil

- Może pani podejść.. - zawołał mnie ochroniarz więc podeszłam w jego kierunku. Zanim wpuścili wszystkich na pokład musieli wszystkich przeszukać... Normalne...
- Proszę się odwrócić - koleś zaczął mnie przeszukiwać.
- I tak tam nic nie znajdziesz  - wywróciłam oczami i nagle urządzenie zapiszczało. - Co ? Nie róbcie sobie jaj - spojrzałam na nich z niedowierzaniem. Od razu mocno podparli mnie o ścianę i zaczęli dokładnie przeszukiwać.

Z perspektywy Kendalla

Szybko podbiegłem w stronę Lil i przypatrywałem się całej sytuacji..
- Co się stało ? - zapytałem.
- Coś u niej znaleźli.. - powiedziała do mnie starsza pani..
- Yhymm.. Dziękuje.. - powiedziałem.
- No co my tu mamy.. - powiedział facet i wyjął scyzoryk z kieszeni Lil. - Ciekawe..
- No to go sobie zabierz... - dziewczyna wywróciła oczami.
- Niestety będzie pani musiała iść z nami na komisariat - odezwał się ochroniarz.
- Przez to zapomniałam wyciągnąć scyzoryk ? - oburzyła się blondynka.
- Nie wiemy z jakimi zamiarami chciała pani wejść z tym na pokład - odpowiedział jej spokojnie.
- Yhyyym... Taa... Chciałam wszystkich zadźgać scyzorykiem i uprowadzić samolot - założyła ręce.
- Przepraszam ! - krzyknąłem i pokazałem mu odznakę. - Starszy aspirant Francis Hasco - powiedziałem.. Boże.. Co za debilne nazwisko.. - Gratuluje panu.. - powiedziałem i podałem mu rękę. - Ta oto pani jest naszą aktorką.. - pokazałem na Lil. - Miała wprowadzić na pokład coś ostrego, ale dzięki panu to się nie udało.. Bardzo mi się pana praca podoba..
- Tak? Oo.. Dziękuje.. - powiedział.
- Zabieram naszą prześliczną aktoreczkę i wracamy na komisariat.. - uśmiechnąłem się. Złapałem za rękę Lil, zabrałem jej bagaż i jak najszybciej wybiegliśmy z lotniska.
- Puść mnie... Co ty robisz ? - odsunęła się ode mnie.
- Kocham Cię.. - powiedziałem. - Nawet nie wiesz jak bardzo..
- Myślałam, że raczej nienawidzisz... - spojrzała na mnie.
- Ciebie..? Ciekawe za co..? Jesteś najwspanialszą osobą jaką poznałem.. - uśmiechnąłem się.
- Powiedziałeś, żebym zapomniała, to jest jednoznaczne z zerwaniem.
- Powiedziałem tak, żeby cię chronić..
- To co tutaj robisz ? - spojrzała mi w oczy.
- Myślałem, że dasz mi szanse naprawić to, co straciłem.. Cóż.. Przeliczyłem się.. - oddałem jej torbę i delikatnie przytuliłem. - Mam nadzieje, że będziesz szczęśliwsza beze mnie.. - poczułem że moje oczy stają się mokre.. To nic.. I tak mnie nie chce..
- Kocham Cię ... - wyszeptała jeszcze, po czym mocno we mnie wtuliła.
                 Uśmiechnąłem się szeroko.. Tak.. Te słowa najbardziej chciałem teraz usłyszeć.. Kocha mnie.. A jak kocham ją.. Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.
- Ja ciebie też skarbie.. - złapałem jej twarz w dłonie i pocałowałem delikatnie.. Ahhh.. Jak dawno nie czułem smaku jej ust.. Zapomniałem jakie są słodkie.
- Nie zostawiaj mnie już więcej - oczy jej się momentalnie zaszkliły.
- Nie zostawię skarbie.. - spojrzałem jej w oczy. - Za mocno cię kocham.
- Przepraszam... - wtuliła się we mnie ponownie.
- Nie masz mnie za co przepraszać.. - pocałowałem ją w główkę. - Ja byłem głupi, że ci nic nie powiedziałem..
- I co....? Podszedł byś do mnie wtedy na imprezie i powiedział:  "cześć jestem Kendall zabijam, ale mi się podobasz... " ? - zaczęła się śmiać.
- Może nie.. Ale chociaż wiedziałabyś kim jestem..
- Nie wściekniesz się, jak ci coś powiem... ?
- Zależy co.. - zaśmiałem się.
- Byliśmy z Lucasem w tej agencji... - zaczęła.
- I.. ? - zapytałem.
- Więc... Trochę uszkodziliśmy niektórych... - odwróciła wzrok. - Tzn. nie wiem, czy dwóch z nich żyje... -  powiedziała ledwo wyraźnie...
- Jeśli Pallo dzwonił.. To znaczy.. że.. Mark.. i.. David nie żyją.. - powiedziałem z niedowierzaniem. - O nie..
- Jest źle ? - spojrzała na mnie.
- Jeśli o to chodzi to tak.. Bo jak Mark nie żyje to Ang zostaje szefem, a ja jej zastępcą.. - powiedziałem, na co Lil zrobiła wielkie oczy.
- Żartujesz ? - spojrzała na mnie.
- Nie.. Taka była umowa.. - powiedziałem patrząc jej w oczy.
- Jak bardzo ja i Lucas mamy przerąbane ? - uśmiechnęła się sztucznie.
- To zależy od Ang co z wami zrobi.. - powiedziałem.
- Taa... co z "wami" zrobi... I zaczyna się - jęknęła.
- Zobaczysz że Ang ma fajne kary - zaśmiałem się i przytuliłem ją mocno.
- Za co ? Co ja zrobiłam ? - zaczęła myśleć. - Ok... siedzę cicho...
- Kochana.. Jesteś przebojowa - zaśmiałem się i nagle Ang podjechała samochodem. 
- Chodźcie gołąbki - uśmiechnęła się. - Lucas jest już w domu.. Tylko was muszę zabrać.
- Ok... - zabrała torbę  i schowała scyzoryk.
- Wszystko ok? - zapytała Angel, gdy jechaliśmy.
- Powiedzmy... - odezwała się Lil. - Rozmawiałaś z Lucasem ?
- Rozmawiałam.. - powiedziała cicho.
- A powiedział ci, że zabili Marka i Davida? - zapytałem.
- Co!? - dziewczyna momentalnie zahamowała. - Jak mogliście?! 
- Czyli nie powiedział.. - zaśmiałem się. - Jedź do domu.. Wszystko wytłumaczą..
- Spoko.. - powiedziała wkurzona Angel i podjechała szybko pod dom, wysiadła z samochodu, trzasnęła drzwiami i poszła do środka.
- Nie będzie za ciekawie..  - powiedziałem i wszedłem za Ang do domu.