wtorek, 10 lutego 2015

Rozdział XXIV

2 tygodnie później...
Cały dzień chodziłam jak na szpilkach.
Lucas zaproponował wspólne mieszkanie... Jestem strasznie podekscytowana... Całymi dniami przeglądamy stronki z propozycjami na mieszkanie... Sama nie mogę uwierzyć, że nasze relacje z dnia na dzień tak bardzo się poprawiły... Jesteśmy silniejsi niż kiedykolwiek wcześniej.
-Kochanie- krzyknął brunet z kuchni- A te naleśniki mają być takie czarne?
-Co !?- bez dłuższego zastanowienia zbiegłam na dół i po chwili znalazłam się w kuchni- Nie... Nie.. Nieee...- Szybko złapałam za uchwyt od patelni i wrzuciłam ją do zlewu- Otwórz okno..
Chłopak wykonał moje polecenie, a ja oparłam się załamana o blat kuchenki.
-Błagam Cię... Nigdy więcej nie gotuj- zaczęłam się głośno śmiać.
-Ale to... Chciałem zrobić nam śniadanie- Był taki niezdarny, a jednocześnie uroczy i niewinny jak pięciolatek... Po dłuższej chwili przyglądaniu mu się zrozumiałam jak wielką jestem szczęściarą.
-Co kochanie?- podszedł do mnie i po chwili znalazłam się w jego silnym objęciu.
-Jak ja to kocham- uśmiechnęłam się szeroko i wtuliłam w jego szyję.
-Brakowało mi tego... Brakowało mi Ciebie...- przesunął opuszkami palców po moim policzku... Dotarł do mojej brody i uniósł ją delikatnie tak aby nasze spojrzenia mogły się spotkać- Wiesz, że nie miałem wyjścia... Musiałem tak postąpić... Musiałem odejść... Chciałem żebyś zrozumiała...
-Wiem- mój wzrok zaczął szukać ratunku... Błądziłam myślami... Starałam się zrobić wszystko, aby tak naprawdę nie natknąć na spojrzenie Lucasa... Tak bardzo wstydzę się moich czynów... Tak bardzo żałuję swojego zachowanie, że nie potrafię opisać tego słowami...
- Będę Cię pilnował- posłał mi złowieszczy uśmieszek... Nie wierzę.. Co to ma znaczyć ? Czyżbym znowu wpakowała się w  jakąś beznadziejną sytuację ? Prawdę mówiąc z moim szczęściem to całkiem prawdopodobne.
-Hej- ujął moje policzki w dłonie- Chyba się mnie nie boisz ?- szepnął mi do ucha pomrukując delikatnie.
-N...nie wiem- momentalnie poczułam, że moje nogi robią się jak z waty... Lucas przesunął ręką po mojej tali, a drugą dłonią odgarnął niesforny kosmyk włosów za ucho.
-Jesteś piękna... - zanucił i musnął delikatnie moją szyję... Zaczął ją przygryzać... Lizać... Ssać i tak na przemian.
-Mmm...- mruknęłam i zaczęłam przygryzać wargę... Brunet spojrzał na mnie z ukosa.
-Nie rób tego... - Jego powaga przyprawiła mnie o gęsią skórkę.
-D...dlaczego ?
-Bo przez to mam ochotę zerwać z Ciebie ubranie i... - Zatrzymał się na chwilę- ...pozwól, że nie dokończę- uśmiechnął się tajemniczo.
-Eee...- odsunęłam się od niego o dwa kroki.
-Angel...- zaśmiał się- ...Po prostu tak na mnie działasz- zmierzwił włosy przeciągając palcami do góry... Nie mogłam oderwać od niego wzroku... Dopiero teraz zdałam sobie sprawę jakie myśli krążą mi po głowie... Momentalnie moje policzki przybrały koloru purpurowego... Zupełnie nieświadoma zaczęłam przygryzać dolną wargę.
-Chciałbym być na jej miejscu...
-Hm? -otrząsnęłam się i przyjrzałam się Lucas'owi... Był trochę BARDZO podekscytowany... Mój wzrok powędrował niżej.. -Emm.. - szybko zasłoniłam oczy.
-Mówiłem, że bardzo na mnie działasz- podszedł do mnie i mocno objął w tali.
-Nieee!- krzyknęłam ze śmiechem.
-Mój Anioł...- całował każdy skrawek mojego ciała.
-Ekhem!- szybko stanęliśmy do pionu.
-Lili? -odezwał się zmieszany brunet.
-Długo tutaj jesteś ?-spojrzałam na blondynkę zawstydzona.
-Jakąś godzinkę...- uważnie nam się przyglądała... Zrobiło nam się głupio, że nie zauważyliśmy jej obecności... Dziewczyna trzymała w ręku jakąś książkę.
-Co czytasz? - szybko się do niej dosiadłam- Chłopiec w pasiastej piżamie- przeczytałam tytuł- Ciekawe ?
-Bardzo... -nie odrywała wzroku od lektury.
-Opowiesz mi coś o niej ? -próbowałam zmusić ją do rozmowy.


-Książka Chłopiec w pasiastej piżamie jest spojrzeniem na wojnę i piekło obozów koncentracyjnych oczami dziecka- blondynka oderwała wzrok od książki i odłożyła ją na blat stołu- ...Holokaust- chwilę pomilczałyśmy w ciszy- Słabo mi- dziewczyna wstała i poszła po szklankę wody.
- Po co to czytasz ? To straszne...
- Dla nas to normalka- odezwał się Lucas- Nasz ojciec uczył historii... Był ogromnym patriotom. - uśmiechnął się pod nosem... Nigdy wcześniej nie opowiadali o swoich rodzicach... To chyba jakiś nowy przełom... Z zamyśleń wyrwał mnie dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę- pobiegłam sprawdzić kogo do nas niesie.
-Dzień dobry...- w drzwiach stanął przystojny blondyn...
-Emm...
-Mieszka tutaj rodzeństwo Johnson?- spojrzał na mnie wyczekująco.
-To zależy o co chodzi- odpowiedziałam.
-Jestem ich bratem...
-Co ?!
-Nie wspominali o mnie ?!-krzyknął oburzony... Obydwoje zmierzyliśmy się wzrokiem.
-Mogę wejść ?- przepuściłam chłopaka w drzwiach.
-Lucas !-krzyknęliśmy oboje.
-Co się stało ? -wybiegł zmartwiony.
-Sebastian ?-złapał się za głowę- Co Ty tutaj robisz ?
-Wstydzicie się mnie ?- zapytał oburzony.
-Dlaczego nie powiedziałeś mi, że masz brata?
-Seba!- Lili poderwała się z miejsca i podbiegła do blondyna czochrając go po włosach.
-Ej ! Moje włosy !-warknął.
-Chodź- Lucas złapał mnie za nadgarstek i zaprowadził na górę do swojego pokoju.
-Dlaczego nie powiedziałeś mi, że masz brata- warknęłam.
-Nie było okazji... Niczego nie chciałem zatajać... Po prostu tak wyszło.
-Wiesz jak się poczułam ? Przychodzi jakiś typ i przedstawia się jako Twój brat... To nie jest normalne...
-Kochaniee...- przeciągał chłopak- Nigdy nie rozmawialiśmy o mojej rodzinie... To też nie rozmawialiśmy na ten temat...- Chłopak próbował mnie uspokoić... W końcu udało mu się to i zeszliśmy na dół.
-Sebastian... To jest Angel... Moja dziewczyna- podaliśmy sobie ręce.
-Jest dla Ciebie za ładna- stwierdził po chwili młodszy z Johnsonów.
-Ja przynajmniej mam dziewczynę- odgryzł się brunet.
-Ile masz lat- szybko zmieniłam temat.
-16- uśmiechnął się- Jestem najmłodszy...
Wszyscy postanowiliśmy poznać się lepiej przy kawie.
-Można tu palić ?- odezwał się Sebastian.
-Nie jesteś za młody ?
-Tak... Ale życie mnie nie rozpieszczało... Coś mi się należy- uśmiechnął się szeroko.
Jest bardzo podobny do swojego rodzeństwa. Wszyscy trzymają ludzi na dystans. Jednak On mimo wszystko jest pełen energii i dowcipu.
-Strasznie mi kogoś przypominasz...
-Justin Biebeeeeer...- zanuciła Lili.
-Nie jestem do niego podobny!!-chłopak walnął pięścią w blat stołu... Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
-Mieszkasz w Polsce ?
-Czasami...-spojrzał na mnie tajemniczo.
-Nie rozumiem- zmrużyłam oczy.
-Mam dwa domy... Jeden w Polsce, a drugi w Dani- Lucas spiorunował brata wzrokiem.
-Co powiecie na imprezę?-uśmiechnął się mój chłopak.
-Ja bardzo chętnie- poderwał się Sebastian... Mnie również spodobał się ten pomysł... Tak dawno nie byłam na imprezie, że zapomniałam jak to jest... Dać się porwać muzyce... Zapomnieć o wszystkim.
 -No nie wiem... -mruknęła Lila.
-Nie daj się prosić- szturchnął ją młodszy brat- Będzie zarąbiście.
-Niech będzie.


Z perspektywy Kendalla 



Obiecałem Loganowi, że wyjaśnię wszystko Lilianie, ale nie mam odwagi. To wszystko jest zbyt trudne.
Niedawno byłem na kolejnych badaniach... Postanowiłem dla pewności zrobić je u innego lekarza...
Właśnie jadę odebrać wyniki. Jestem pełen nadziei... Może to pomyłka... Przecież to się zdarza ! tak ?!

Wchodząc do gabinetu cały się trząsłem.
-Dzień Dobry Panie Schmidt- uśmiechnął się lekarz... Był w średnim wieku... Miał lekki zarost, owalną twarz i ciemne oczy... Sprawiał wrażenie bardzo sympatycznego.
-Przyszedłem po wyniki- wydukałem... Doktor wskazał na krzesło... Usiadłem na przeciw jego biurka zniecierpliwiony.
-Panie Schmidt...
-Jestem chory tak ?- sypnąłem prosto z mostu- Nie wiem po co tutaj przyszedłem- poderwałem się z miejsca- Przecież to oczywiste... Jestem takim idiotą.
-Proszę dać mi dojść do głosu- uśmiechnął się.
-Oczywiście... Przepraszam- usiadłem z powrotem.
-Sprawa jest dość poważna...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


CDN...



SEBASTIAN >.<

sobota, 31 stycznia 2015

Rozdział XXIII


No to zaczynam pisać kolejny rozdziaaaał :P 
Trochę czasu minęło od ostatniego ale nie mogłam się jakoś zabrać do pisania >.< 
Sama jeszcze nie wiem co tutaj napisać... Lecę na spontanie ! Jak zawsze zresztą ^^ 
Mam nadzieję, że nie macie mi za złe tej dołującej atmosfery i napięcia między naszymi bohaterami... Ale wydaje mi się, że warto pocierpieć i poczekać na Happy end ;* 

No to leeecim ! 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Nałożyłem na ramiona czarną marynarkę i wyszedłem z domu. Zastałem dziewczynę opartą o mur budynku z papierosem w ręce.
-Nie wiedziałem, że palisz...
-Staram się rzucić- mruknęła i zaciągnęła się dymem.
-Serio?-uniosłem brew do góry- Nie wygląda na to..
-Nie palę od 2 tygodni ale jak się wkurzę to nie wyrabiam.. -syknęła przez zęby.
-Co cię tak wkurza- zapytałem... Głupie pytanie.. Przecież wiem, że to z mojego powodu pali...- Nie musisz odpowiadać..
-Nie myśl, że z Twojego powodu- zaśmiała się ironicznie.
-To z jakiego...- spojrzałem na nią... Jej twarz nie wyrażała żadnej emocji... Nigdy nie znałem jej takiej.
-Nie Twój biznes- powiedziała zdenerwowana... Wyraźnie widzę, że próbuje ukryć swój smutek i rozczarowanie... Wydaje się być teraz taka silna i nie do złamania... Ale wiem, że za tym kryje się skrzywdzona i pełna bólu dziewczyna... Pomyśleć, że to wszystko za moją sprawą...
-Mogę?- wskazałem na opakowanie papierosów.
-Przecież nie palisz- spojrzała na mnie jak na idiotę- Nie wkręcaj się w to...
-Dlaczego ? Skoro Ty możesz to ja też- uśmiechnąłem się lekko.
-Jak chcesz...- rzuciła we mnie paczką... Zaśmiałem się i wyjąłem jednego papierosa... Nigdy wcześniej nie paliłem... Ale w życiu trzeba spróbować wszystkiego... Wyjąłem jednego i zapaliłem.
-To nie chce się palić- mruknąłem zdziwiony.
-Bo zapaliłeś filtr idioto... - dziewczyna wyrzuciła papierosa... Zabrała paczkę... Wyciągała kolejno po jednym papierosie i zaczęła go niszczyć.
-Po co to robisz ?
Uśmiechnęła się tylko i spojrzała na mnie...
-Widzisz... Ten papieros... Całe moje uzależnienie... I fakt, że teraz to niszczę... Ten papieros to w rzeczywistości TY- wyrzuciła wszystko do kosza i skierowała się do drzwi.
-Lila- chwyciłem ją lekko za rękę- Wiem, że jesteś na mnie wściekła i prawdopodobnie chętnie wbiłabyś mi nóż w serce... Ale nie chcę Cię stracić... Przecież możemy się przyjaźnić.
-Przyjaźnić ?- odwróciła się do mnie- Nie jestem pewna... Przyjaźń opiera się głównie na zaufaniu, a ja już Ci nie ufam...
-Możemy nad tym popracować.
-Nie rozumiem... Po co Ty chcesz to naprawiać ?
-Zależy mi na Tobie.
-To dlaczego nie powiesz mi prawdy?
-Nie mogę... Zniszczę Ci życie.
-Jeśli nie powiesz mi prawdy spakuję walizki i wrócę do Polski.
-Nie możesz mnie tym szantażować- Mało brakowało, żebym się przy niej nie rozryczał.
-Skoro ty możesz ukrywać prawdę to również ja mogę wyjechać i będziemy kwita- oczy zaszły jej łzami i natychmiast weszła do środka.
-Lili chcesz może herbaty ?!- krzyknął za nią Lucas. Dziewczyna pobiegła na górę bez odpowiedzi.
-Co jej znowu zrobiłeś? -mruknął Lucas.
-Ciesz się, że Tobie się życie układa- widziałem jak trzyma Angel na kolanach.
-Wyjaśniliśmy sobie wszystko- uśmiechnęła się moja droga kuzynka.
-Cieszę się- odwzajemniłem jej uśmiech- Wracajcie do swoich obowiązków- zaśmiałem się, a para zaczęła się całować.
Nagle poczułem wibracje w kieszeni spodni... odebrałem telefon.
-Logan? - zdziwiłem się słysząc jego głos.
-Stary zapominasz o swoich obowiązkach- powiedział wkurzony.
-Nie rozumiem o co Ci chodzi.
-Przerwa się skończyła... Musimy zabierać się do pracy, a przez Twoją niekompetencje cały zespół cierpi- krzyknął do słuchawki.
-Życie wywróciło mi się o 180 stopni... Daruj sobie podobne kazania.
-Wszystko ok?
-Nie! Jak może być wszystko w porządku ?!
-Wpadaj do mnie na piwo... Wyjaśnimy wszystko na spokojnie.
-Dzięki stary. Tylko na Ciebie mogę teraz liczyć.- rozłączyłem się i wybiegłem z domu. Jakieś 15 minut później znajdowałem się pod domem Logana. Wszedłem do środka i zastałem przyjaciele w salonie. Siedział z Ciarą... Aktorką, która grała w serialu moją młodszą siostrę... Bardzo ucieszyłem się na ich widok.
-Nie spodziewałem się Ciebie tutaj- uśmiechnąłem się do młodej.
-Kendall!-rzuciła mi się na szyję.
-Już nie jesteś taka malutka- zaśmiałem się i przytuliłem ją mocno-Myślałem, że jesteś sam- spojrzałem na przyjaciela.
-Ciara chciała Cię zobaczyć więc po nią zadzwoniłem...- powiedział skrzywiony... Zrozumiał, że popełnił błąd... Nie chce żeby ktokolwiek inny wiedział o moich problemach.
-Rozumiem- uśmiechnąłem się lekko.
-Nawet nie wiesz jak się za Tobą stęskniłam- zaśmiała się Ciara- Od czasu zakończenia serialu wgl. się nie widzieliśmy- posmutniała.
-Teraz mnie widzisz- jeszcze raz ją wyściskałem.. Ta mała dziewczynka, którą dawniej znałem była teraz młodą kobietą... Bardzo piękną.
-Może zorganizujemy kiedyś spotkanie całej ekipy?- uśmiechnęła się.
-Nie głupi pomysł- wtrącił się Logan- Niestety na ten czas mamy plany dotyczące naszego zespołu i kolejnego sezonu...Ehh... Coraz mniej czasu dla siebie.
-Nie rozumiem tutaj czegoś... Jakiego sezonu ? -uniosłem brew do góry.
-Nic mu jeszcze nie powiedziałeś?- krzyknęła podekscytowana dziewczyna- Stacja Nickelodeon postanowiła przywrócić nasz serial z całą dotychczasową obsadą... Mało tego! Zagwarantowali nam kontrakt na 3 kolejne sezony- pisnęła.
-C-c-co ? - stanąłem nieruchomo jak posąg.
-Szokujące nie?- uśmiechnął się Logan- Dokładnie tak samo zareagowałem.
-Znowu będę Twoją młodszą siostrzyczką!- podskoczyła kilka razy.
-Ja-ja nie wiem... Nie wiem czy dam radę- mruknąłem.
-Co?!- krzyknęli obydwoje.
-Logan możemy pogadać w cztery oczy?- spojrzałem na bruneta błagająco.
-Jasne, oczywiście-uśmiechnął się.
-Rozumiem- posmutniała Ciara- Wpadnę jutro- uśmiechnęła się do Logana i wyszła z domu.
Rozmawiałem z Loganem grubo ponad 3 godziny... Oczywiście nie obyło się bez wspólnego piwa... Opowiedziałem mu o wszystkim co miało miejsce... O mojej kuzynce Angel, Lucasie i dziewczynie przez którą dopada mnie bezsenność... Doskonale wiedział co mi doradzić...
-Masz rację... Jestem idiotą- wstałem z kanapy chwiejąc się na boki.
-Ale nie w takim stanie! Zrobisz to jutro jak otrzeźwiejesz... Nie mam zamiaru skrobać Twoich zwłok z ulicy- zaśmiał się i złapał za kolejną puszkę piwa.
Stan w jakim się znalazłem zmusił mnie abym przenocował u Logana... Chłopak nie miał z tym absolutnie żadnego problemu... Obydwoje nie mieliśmy dość siły, żeby iść do swoich pokoi... Nazajutrz obudziłem się na podłodze... Logan leżał jakieś 3 metry dalej na kanapie znużony snem... Poczułem, że męczy mnie kac... Szybko podniosłem się z ziemi i poszedłem do kuchni ugasić pragnienie.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ciara wyrosła nam na piękną młodą kobietę ! ^^ (tylko pozazdrościć urody) ;P




wtorek, 6 stycznia 2015

Rozdział XXII

Z perspektywy Lucasa


Długo nad tym wszystkim myślałem. Miałem 3 miesiące, żeby zdecydować co będzie dalej. Wiem na pewno, że kocham Angelikę i chcę być z nią na zawsze. Bez względu na konsekwencję.. Chcę czuć jej dotyk.. Jej oddech na swoim ciele.. Jej ciepłe wargi na moich.. Tylko tak będę szczęśliwy..
Uważacie, że jestem idiotą ?
"Zostawiłeś ją, a teraz wracasz do łask"- myślicie.
Nie o to chodzi. Moje życie tak bardzo odbiega od prawdy, że sam już dawno się w nim pogubiłem. Niebezpieczeństwo kryje się za każdym progiem.
Angel mnie zraniła, ale nawet w takich okolicznościach nie przestałem jej kochać. Jest dla mnie jak rodzina, a od rodziny nie odwracam się plecami. Głupi byłem myśląc, że wszystkie problemy znikną z dnia na dzień. Angelika obiecała, że pójdzie na odwyk i zerwie z przeszłością. Wszystko wydawało mi się tak cholernie proste.. Wcale jej nie rozumiałem.. Nigdy nie czułem tego co ona.. Z uzależnieniem nie da się wygrać od tak po prostu.. Potrzebowała również mojego wsparcia.. Jednak zawsze powtarzała, że jest silna.. Zaufałem jej.. Zostawiłem ją samą, bo uważałem, że jest silna i stoczy tą walkę z łatwością.. Sama..
-Boże jakim ja jestem idiotą !- krzyknąłem na cały dom.
-Co się stało?- na dół zbiegła Lilka. Widziałem na jej policzkach smugi po łzach.
-Nic siostra. Jestem największym idiotą na świecie- mruknąłem.
-Nie przesadzaj. Jeśli chodzi o Angel to obydwoje jesteście kopnięci- zaśmiała się i poszła do kuchni po wodę.
-A co to ma znaczyć? - poszedłem za nią.
-Eh.. Nic.. Ja po prostu- wzięła łyka wody- Nigdy nie zrozumiem miłości.. Jest cholernie trudna.
-Rozumiem..- po chwili dostałem olśnienia- Zaprosimy ich na kolację!- blondynka wypluła wodę na podłogę.
-Ich?- uniosła brew.
-No tak.. Kendall też powinien przyjść.. Wiem, że z Tobą zerwał ale powinniśmy zintegrować się na nowo.
-To miłe Lucas, ale on dzisiaj ze mną zerwał. To trochę za szybko- spiorunowała mnie wzrokiem.
-Za szybko? Lilka ja wiem, że Go kochasz, ale zabierz do ręki telefon.
Dziewczyna uniosła brew do góry i wyjęła z kieszeni telefon.
-Wejdź w internet..
-No i ?
-A teraz wpisz w internecie "Ilu ludzi żyje na ziemi"
-Lucas nie jestem małym dzieckiem- schowała telefon do kieszeni- Przeżyłam naprawdę piękne chwile z Kendallem, ale skoro On już nic do mnie nie czuje powinnam iść dalej..
-Kiedy Ty tak dojrzałaś?- uśmiechnąłem się pod nosem.
-Po prostu jestem realistką. Staram się myśleć optymistycznie- uśmiechnęła się sztucznie- Jeśli chcesz ich zaprosić to nie mam nic przeciwko..
-Na pewno?
-Jasne.. -mruknęłam i pobiegła na górę.
Od razu wybrałem numer do Angel i zaprosiłem ich na dziś wieczór.



Z perspektywy Angel


-Lucas zadzwonił!-pobiegłam do pokoju Kendalla. Leżał na łóżku załamany.
-Serio?
-Tak! Zapraszają nas do siebie na kolacje!-uśmiechnęłam się szeroko na samą myśl.
-Zapraszają?-uniósł brew do góry.
-Lili nie ma nic przeciwko..
-Szybko się pozbierała- mruknął blondyn, a ja posłałam mu złowrogie spojrzenie.
-To Ty z nią zerwałeś !
-Sama wiesz dlaczego !- spojrzał na mnie z łzami w oczach.
-Jezu Kendall.. -usiadłam obok niego- To nie jest koniec świata.. Proszę Cię.. Powiedz jej całą prawdę.
-Po co ?! Żeby to Ona ze mną zerwała !? Wolałem pierwszy to zakończyć.. Masz jej o niczym nie mówić.
Westchnęłam i pobiegłam do pokoju się uszykować.. Kendall naprawdę Cierpi.. Wcale nie z powodu choroby.. Najbardziej boli Go strata ukochanej osoby.
Nagle usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu.
-Dzieci ! Jesteśmy !
-Ciocia Kathy ?-zrobiłam wielkie oczy i zbiegłam szybko na dół- Ciociu ?- stałam jak posąg- Co.. Co tu robicie ?
-Nie jestem pewien, ale chyba to nasze mieszkanie- uśmiechnął sie wujek.
-Gdzie jest mój synuś ? Tak bardzo się za nim stęskniliśmy.
-A ja ?- uniosłam brew do góry.
-Kochana.. -wyściskał mnie wujek Kent- Tęskniliśmy za wami obojga.
-A najbardziej za waszymi wygłupami- uśmiechnęła się Kathy- To gdzie jest mój synek.
-Kendall.. ? Emm.. Leży u siebie w pokoju.. Pobiegnę po niego..- pobiegłam na górę i wleciałam do pokoju kuzyna- Wstawaj !
-Zostaw mnie..- warknął.
-Żartujesz? Twoi rodzice wrócili do domu- warknęłam przez zęby.
-Co ?! - chłopak zerwał się z łóżka i wytarł oczy- Zapomniałem, że dziś wracają- złapał się za głowę.
-Kochani !- zawołali nas z dołu rodzice Kendalla.. Blondyn szybko przywrócił się do  porządku i obydwoje zeszliśmy  na dół.
-Kendi!- pisnęła ciocia Kathy i wyściskała syna- Angel przyłącz się- uśmiechnęła się uroczo.
-Ble... Nie będę się tulić do Kendalla.
-Odezwała się- mruknął blondyn.
-Synku coś się stało ? -położyła mu drobną dłoń na policzku.
-Nic mamuś.. Absolutnie nic- uśmiechnął się szczerze.
Wszyscy usiedliśmy w salonie i racjonowaliśmy ostatnie tygodnie.. Oczywiście pomijając udział 2 ważnych osób.


Z perspektywy Kendalla


Ehh.. Trudno  było mi udawać przed rodzicami.. Po tylu razach powinienem być odporny, ale cóż to moi rodzice. Kocham ich.. Trudno udawać.. Zwłaszcza, że są dla mnie cholernie ważni.. Zresztą nie tylko oni, ale cóż..

Mama była zmęczona podróżą dlatego też zaszyła się z ojcem w sypialni.. Jak ja im zazdroszczę takiej miłości.. Tylu lat razem.. Najwidoczniej to nie dla mnie..
-Pst... Kendall ? -Angel wychyliła się z kuchni- Poszli ? -szepnęła.
-Tak- podszedłem do niej. Spojrzała na zegarek i po chwili znów na mnie.
-Za godzinę jest kolacja.
-Angel nie dręcz mnie- wywróciłem oczami.
-Ta historia nie może się tak skończyć..-spojrzała na mnie- Nikt nie zabroni wam się przyjaźnić.. Porozmawiaj z nią.
-Tak, tak.. Idź sie ubieraj- uśmiechnąłem się delikatnie.
-Czyli pójdziesz ?- zaczęła skakać i pokazywać wyszczerz.
-Tak pójdę.. Przestań skakać bo cycki wylecą Ci z stanika- zaśmiałem się.
-Idiota- poszła do swojego pokoju.. Po chwili była już gotowa



Z perspektywy Lili


-Kompletnie nie mam co na siebie ubrać- mruknęłam pod nosem i rozpakowałam walizkę.
-To nie moja koszulka- uniosłam brew do góry  i przyłożyłam materiał do twarzy- ...ten zapach- wzięłam głęboki oddech- ..Kendall
Chwilę stałam w pokoju tuląc do siebie materiał..
-Kurwa no  !-rzuciłam koszulką w kont.
-Wszystko w porządku?!-krzyknął Lucas.
-Tak!
Muszę przestać o tym wszystkim myśleć bo zwariuję.. Ale to jest takie trudne !
Opadłam na łóżko i skuliłam się w kłębek..
-Dlaczego nie można wyłączyć uczuć- mruknęłam- Nie pozwolę, żeby ktoś mnie tak traktował.. -wstałam z łóżka i podeszłam do lustra.. Chwyciłam za nożyczki..



To nie jest zwykły kaprys.. To jest mój znak.. Chcę wszystkim oznajmić, że zaczynam nowe życie.. Postaram się być bardziej rozważna i dojrzała niż dotychczas.



(:D)

Wybrałam dosyć odważne ciuchy: czarną sukienkę i szpilki.





Po chwili byłam gotowa i zeszłam na dół pomóc Lucasowi.
-Łooooooł..- spojrzał na mnie zszokowany- Obcięłaś włosy ?!
-Taaaak..- wywaliłam mu język.
-I nie skonsultowałaś tego ze mną- krzyknął.
-Ale.. Po co ?-uniosłam brew do góry.
-Jak można obciąć takie ładne długie włosy- rozłożył ręce załamany.
-Hej.. Jak byłam mała sam mnie goniłeś z nożyczkami- zaczęłam wymachiwać rękami- A to moje włosy !
Lucas zaczął się po chwili śmiać.
-Nawet nie wiesz jak łatwo Cię wkręcić- wziął łyka wody-Pasuje Ci taki Look- uśmiechnął się i zapalił świece na stoliku.
-Nie przesadzasz z tym romantyzmem?- skrzywiłam się patrząc na wszystko- To tylko głupia kolacja.
-Nie głupia kolacja- spiorunował mnie wzrokiem- To szansa na zintegrowanie- krzyknął.
-Co tak śmierdzi?-otworzyłam piekarnik i zaatakowała mnie smuga dymu.
-Mój kurczak !- brunet chwycił się za głowę. Od razu złapałam za telefon.
-Hallo ? Czy Dodzwoniłam się do Pizzerii?

Z perspektywy Angel

Od domu Lucasa i Lili dzielił nas zaledwie 1 km.
-Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze- mruknął blondyn.
-Przestań się mazać- warknęłam pod nosem- Byłoby inaczej gdybyś był szczery.
-Wiem- krzyknął- ..Ale to i tak niczego nie zmieni- złożył ręce na piersi.
-Jak uważasz- wjechałam na posesję Johnsonów i od razu wyskoczyliśmy z auta. Poszliśmy pod drzwi i kilka razy zadzwoniłam dzwonkiem. Otworzył nam Lucas.. Boże jak ja go dawno nie widziałam.
-Wejdźcie- uśmiechnął się delikatnie i wpuścił nas do środka.
-Uu..  a co to za zapach?-trochę się skrzywiłam.
-Nasz cudowny Alvaro spalił kurczaka- z kuchni krzyknęła Liliana.
-Młoda !-krzyknął brunet i po chwili znowu się uśmiechnął- Wejdźcie- zabrał nasze kurtki i zaprowadził do kuchni.
-Cześć Lil... wow- zdziwił mnie jej nowy wygląd- Seksi.. -spojrzałam w stronę Kendalla.. Stał w miejscu i miał nieobecny wyraz twarzy.
-Usiądźcie- uśmiechnął się Lucas. Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę!-krzyknęła Lili i w biegu wleciała na ścianę, jednak udało jej się pozbierać.. Po chwili wróciła..- Pizza przyszła!
Weszła do kuchni i położyła pakunek na stole- Częstujcie się. Ja zrobię jakiś deser-uśmiechnęła się i poszła po składniki.
-Daj spokój.. Usiądź i pogadajmy- powiedziałam.. Usiadła przy stoliku i zaczęła bawić się sztućcami.
-Zapomniałem- Lucas złapał się za głowię- Mam dla was coś jeszcze- pobiegł do piekarnika i wyjął lazanię. Po chwili pobiegł do lodówki i wyciągnął  lody czekoladowe.. Wrócił z wszystkim do stolika i postawił na środku.
-Bon appétit- wyszczerzył się i zaczął nakładać porcję.
-Szpan francuskim- zaśmiała się Lilka.. Wcale jej nie poznaję.. Jeszcze dziś rano była w opłakanym stanie.. Cała atmosfera była bardzo sztywna i niezręczna.. Mam nadzieję, że kolacja skończy się jak najszybciej.. Musze porozmawiać z Lucasem!

Z perspektywy Kendalla


Boże jaka ona piękna.. Nawet teraz kiedy obcięła włosy podoba mi się jeszcze bardziej.. I ta sukienka.. Ostatni raz widziałem ją w sukience w dniu kiedy się poznaliśmy.. Nawet nie zauważyłem jak ten czas szybko zleciał.. A teraz znowu jesteśmy oddzielnie.. Zupełnie jak tamtego wieczoru..

-Lila zjedz coś- spojrzałem na blondynkę.. Podniosła na mnie wzrok i od razu odwróciła głowę w inną stroną.. Westchnąłem głęboko i dokończyłem jeść lazanię.
-Idę zapalić- Lila wstała od stołu i wyszła na zewnątrz.
-Od kiedy ona pali- spojrzałem zdziwiony na Lucasa.
-Emm... Jakoś od 2 lat- zaczął jeść lody.
-Aaa.. -siedziałem przez chwilę cicho- To też idę zapalić..
-Przecież Ty nie palisz- Angel wywróciła oczami.
-To zacznę.. -złapałem za kurtkę i pobiegłem na zewnątrz.




~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~











Oto nowy LOOK Lili ;p








       Strój Kendall



        Strój Lucasa

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział XXI

Angel od 3 miesięcy próbuje złapać jakikolwiek kontakt z Lucasem. Boję się o nią.. Boję się, że w końcu coś w niej pęknie i zrobi sobie krzywdę..
Całymi dniami przesiaduje w pokoju, nie ma jakiegokolwiek kontaktu z rzeczywistością.. Nie chce jeść.. Cały czas łyka leki nasenne ..Od dawna zabiegaliśmy z Kendallem, aby zmieniła coś w swoim życiu.. Ona nie chce słuchać.. Wiemy, że jedyną osobą której teraz potrzebuje jest Lucas.

Obiecuję, że jak go zobaczę to wygarnę mu to wszystko.. Wszystko co zrobił Angel.. To przez niego dziewczyna jest w rozsypce..  Podczas rozmowy nie dopuścił jej nawet do głosu.. Nie dał jej szansy na jakiekolwiek wyjaśnienia.

Jeśli chodzi o mnie i Kendalla...
Nasz głupi zakład o "nietykalność" naprawdę działa mi na nerwy.. Od 3 miesięcy nie czuję smaku jego ust za którymi tak bardzo tęsknię..  Mam wrażenie, że robi to wszystko specjalnie.. Chce mnie po prostu wykorzystać.. A jeśli nie to.. Jaki może być powód jego zachowania? Być może... . Nawet te dwa głupie słowa sprawiają mi trudność w wymowie..  Zdradza mnie?
Długo myślałam nad tym wszystkim i muszę odbyć z nim poważną rozmowę.

Postanowiłam wziąć szybki prysznic i się przebrać.
Zeszłam na dół i obserwowałam jak blondyn przegląda jakieś papiery.
Usiadłam naprzeciw i zabrałam mu kartkę.
-Kurde Lilka mam sporo pracy nie przeszkadzaj mi teraz.
-Chcę tylko porozmawiać.
-O czym znowu. Przecież cały czas gadamy- burknął wściekły i wytargał mi kartkę z ręki.
-Chyba sobie żartujesz- wstałam oburzona zakładając ręce- Ty nawet nie zwracasz na mnie uwagi...
-Słuchaj to tylko przez to, że mam sporo pracy- wymamrotał nie odwracając wzroku od papierów.
Zaśmiałam się zirytowana i poszłam do kuchni ochłonąć. Po chwili jednak wróciłam.
-Dlaczego traktujesz mnie jak intruza?
-Głupoty- oburzył się.
-Myślisz, że jeśli przestaniesz okazywać mi miłość to z rozpaczy wskoczę Ci do łóżka w nadziei, że to wszystko wróci  ?
Chłopak podniósł na mnie wzrok całkowicie zbity z tropu.
-Co! Czyżbym trafiła ?- zaśmiałam się perfidnie- A może mnie zdradzasz?- nadal cisza.
-Dobra...- mruknęłam załamana i poszłam do kuchni- Nie..- wróciłam do Kendalla.
-Mam już tego dosyć! To już nawet nie przypomina związku!- krzyknęłam na niego.
-Kochanie - wstał z miejsca i podszedł w moim kierunku.
-Hah... Teraz! Teraz Ci się przypomina, że masz dziewczynę ?! Teraz, kiedy wiesz że możesz ją stracić! Powiedz mi o co chodzi.. Mam już dosyć domyślania się co zrobiłam nie tak.. Chcę wiedzieć teraz, czy jest szansa żeby to odzyskać- spojrzałam na niego ze łzami w oczach..  Nie chciałam płakać, zawsze ukrywałam swój smutek.. Dawno temu obiecałam sobie, że będę silna.. Jednak w tej chwili czułam, że tracę coś cennego.. Zawsze bałam się zaangażowania.. Przywiązywałam się do ludzi zbyt szybko i zbyt mocno.. Nigdy nie potrafiłam wymazać ich z przeszłości.. W stosunku do Kendalla było podobnie, dlatego to wszystko tak bardzo bolało.
-O czym Ty mówisz- złapał mnie za ręce- To nie tak, że przestałem Cię kochać- spojrzał mi w oczy i delikatnie odgarnął włosy za ucho- Nie mógłbym Cię zdradzić, nie zniósłbym samej świadomości.
-To jak chcesz wytłumaczyć swoje zachowanie?- odsunęłam się od niego- Chcę znać prawdę, jeśli mi nie powiesz stracę do Ciebie zaufanie.
-Ostatnio naprawdę jestem zajęty. Praca mnie wykańcza.
-Takie masz wytłumaczenie? -parsknęłam śmiechem- Rozumiem, że wstajesz o 6 i wracasz późno, ale to nie jest powód, żeby unikać mnie przez resztę dnia.- odepchnęłam go i poszłam  wściekła do swojego pokoju, a co za tym idzie? Oczywiście Kendall pobiegł za mną z swoimi tłumaczeniami.. Szybko zamknęłam się w pokoju na klucz i usiadłam na łóżku zapłakana.
-Skarbie- westchnął- Proszę porozmawiaj ze mną.. Wpuść mnie..- powiedział łagodnym tonem.. Próbował złagodzić całą sytuację, ale Ja już naprawdę nie miałam siły na kłótnie.. Nie miałam siły walczyć o nasz związek, który od kilku miesięcy był w opłakanym stanie.
Położyłam się na łóżku i mocno wtuliłam w poduszkę zalana łzami.
-Liluś- do pokoju wszedł Kendall.
-Jak ty to ?- uniosłam sie delikatnie.. Stał kilka metrów dalej z śrubokrętem w ręku- Daj mi święty spokój- cała zakryłam się kołdrą.
-Wiem jak to wszystko wygląda- usiadł na łóżku- Chcę Cię o coś poprosić.
Usiadłam na łóżku i spojrzałam w jego kierunku.. Kiedy zobaczył w jakim jestem stanie od razu odwrócił wzrok.
-Nawet patrzeć na mnie nie możesz- spuściłam wzrok.
-Chcę Cię o coś poprosić. Obiecaj, że nie będziesz odciągać mnie od tego pomysłu- spojrzałam na niego wystraszona.
-Niczego nie obiecuję...
-Obiecaj...- złapał mnie za rękę.. Zbliżyłam się delikatnie.. Nasze usta miały połączyć się w pocałunku..
-Nie Lila!- odepchnął mnie mocno.. Nie wiedziałam co się dzieje.. Co ja mu takiego zrobiłam, że już mnie nie kocha.
Wstałam gwałtownie z łóżka i wyjęłam z szafy plecak.
-Co robisz?- uniósł lewą brew do góry.
-To czego chcesz- powiedziałam bezgłośnie.. Zaczęłam wyjmować wszystkie ubrania i rzucać na łóżko.
Kendall obserwował każdy mój ruch.. Nic nie zrobił.. Nawet nie drgnął.. Zdawało się, że tylko czekał kiedy w końcu zapnę plecak i wyjdę.
W końcu zapięłam torbę i przerzuciłam przez ramie..
-Gdzie moja broń?- spojrzałam na niego wyczekując odpowiedzi.
-Nie mogę Ci jej dać.. Nie kiedy jesteś w takim stanie.. - cały czas patrzył w jeden punkt.. Specjalnie unikał mojej postaci.. Zaśmiałam się bezgłośnie.
-Łamiesz mi serce... Właściwie już je potargałeś i wyrzuciłeś jak śmiecia.. Haha.. Nie mogę zabrać swojej broni.. Powiedz mi.. O co chodzi.. Nawet jeśli się zabiję.. Ty mnie już nie kochasz.. To koniec- powiedziałam cała roztrzęsiona.. Podeszłam do szafy i zaczęłam szukać tego co moje.
-Lila!- podbiegł do mnie szybko i złapał mocno za nadgarstki.. Zaczęłam się z nim szarpać ale był silniejszy.. W końcu uległam i spuściłam wzrok..
-Fajnie było?
-O czym mówisz?- spojrzał mi w oczy.
-Pytam, czy fajnie się mną bawiłeś ?- uśmiechnęłam się sztucznie- Mam nadzieję, że było warto.. Ja bawiłam się świetnie..- odepchnęłam go z całej siły i złapałam za broń..
-Oddaj to...- podszedł powoli.
-Żartujesz ? To wszystko co mam.. Całe moje życie..-schowałam pistolet do torby.
Nagle z szafy wyleciały jakieś dokumenty.. Kucnęłam żeby przyjrzeć się z bliska...
-Co to ?- spojrzałam na Kendalla.. Zrobił wielkie oczy.
-Nie czytaj.. To moje..
-Badania na obecność..- chłopak wytargał mi dokument z ręki.
-Nie ważne.. Życzę udanego życia z tą zdzirą..
-Nie zdra.. Nie ważne..- powiedział i usiadł na łóżku.
Szybko wyszłam z pokoju i zbiegłam schodami na dół.
-Ang..- westchnęłam i pobiegłam z powrotem na górę.. Cała we łzach wbiegłam do pokoju.
-Lilka? - zerwała się z łóżka.




*Z perspektywy Angel*





Siedziałam w ciemności przeglądając stare zdjęcia.. Nagle do pokoju wbiegła Lili.. Była roztrzęsiona.. Jej oczy były czerwone od łez.. Usiadła na dywanie i mocno się we mnie wtuliła.
-Hej- przytuliłam ją mocno- Co się stało.. Coś z Lucasem? - Byłam pełna obaw, że coś mogło mu się stać.
Dziewczyna po chwili odkleiła się ode mnie.. Opowiedziała jakie zdarzenia miały przed chwilą miejsce w naszym domu.
-Nie wierzę w to- uśmiechnęłam się do niej- Kendall Cię kocha.
Byłam naprawdę zdziwiona, że zerwał z Lilką.. Jeszcze niedawno oddałby za nią własne życie.
-Idę po niego- zerwałam się z miejsca.
-Nie ! Tylko nie to!-blondi pociągnęłam mnie z powrotem na ziemie.
-Nie wierzę, że to zrobił- krzyknęłam wściekła- Najpierw Lucas, a te..- czułam, że i ja wybuchnę płaczem.
-Lucas Cię kocha- uśmiechnęła się Lil- Zawsze będzie.. Nie pozwolił mi pisnąć słowa.. Bardzo chce wrócić, ale boi sie spojrzeć Ci w oczy.. Chyba duma mu nie pozwala- zaśmiała się blondynka lecz po chwili uśmiech zszedł jej z twarzy.
-Muszę iść- podniosła się delikatnie.
-Zwariowałaś.. Gdzie chcesz iść?- stanęłam jej na drodze.
-Dam sobie radę- uśmiechnęła się sztucznie- Rodzice zostawili nam w spadku kawalerkę w centrum miasta..
-Angel!- usłyszałam głos Kendalla. Liliana spojrzała na mnie wystraszona..
-Okno-uśmiechnęłam się i mocno przytuliłam na pożegnanie.
-Wyślę Ci adres- pokazała na telefon.. Szybko otworzyła okno.. Wyrzuciła plecak.. Spojrzała w dół i skrzywiła się na samą myśl- Z większych wysokości się spadało- uśmiechnęła się do mnie i ..skoczyła.. Podbiegłam do okna ..Wszystko było w porządku.
-Czy ona..-do pokoju wszedł Kendall- Widziałem tylko blond kosmy..-szybko podbiegł do okna i obserwował jak dziewczyna biegnie w stronę taksówki.. Widziałam, że ledwo powstrzymywał łzy.
-Wytłumacz mi to!-krzyknęłam.


Z perspektywy Kendalla



-Wytłumacz mi to!-spojrzała na mnie Angel.. Sam miałem ochotę krzyczeć.
-Nie mogę..-mruknąłem.
-Kurde Kendall ogarnij się ! Nie maż się jak mała dziewczynka i powiedz..-nie miałam dla niego litości- Zaraz stracę cierpliwość i podpalę ten przeklęty dom!
-Mam HIV

Powiedziałem to.. Od 3 miesięcy byłem z tym zupełnie sam.. W końcu wydusiłem to z siebie..

-Kendall..- Angel przytuliła mnie mocno.
-Musiałem z nią zerwać.. Nie chcę żeby wiedziała.. Nie chcę żeby żyła z kimś takim.
-Zrozumiałaby..
-Wiesz co mówią o zakażonych tym wirusem?!- łzy spływały mi po twarzy.. Nie wiem kiedy i jak zaraziłem się tym cholerstwem! Nie chcę jej narażać ! Chcę dla niej normalnego życia! Nigdy bym sobie nie wybaczył.. -Nie mów jej o niczym Angel.. Nikt ma się nie dowiedzieć..
-Dobrze.. Ale czy to jest pewne ? Może badania są błędne.. Może trzeba je powtórzyć.. U ilu lekarzy byłeś?
-Byłem u dwóch.. Wiem co mi dolega.. Nie przejmuj się.. Muszę sam to udźwignąć- wstałem i od razu wybiegłem z domu.

Z perspektywy Lucasa


Tak, wiem.. Nienawidzę się za to co zrobiłem.. Po prostu.. To już za wiele nawet jak na takiego człowieka, którym się stałem.. Chciałem uciec od wszystkiego.. Nie na zawsze.. Choćby na 5 minut.. Poczuć to co czują inni ludzie, którzy nie mają związanej przeszłości z mafią.. Być przeciętnym człowiekiem.

Nagle usłyszałem trzaśnięcie drzwi. Ktoś wszedł do domu. Zerwałem się z krzesła żeby to sprawdzić.
-Lili ?
-Lucas?- wymieniliśmy się spojrzeniami.. Widziałem, że była czymś załamana. W ręku mocno trzymała plecak. Podszedłem do niej i mocno przytuliłem.
Wszystko sobie wyjaśniliśmy. Byłem naprawdę zaskoczony tą sytuacją. Wiem, że za tym coś stoi. Tylko co ?















sobota, 26 października 2013

Rozdział XX

Z perspektywy Angel


                Nie wiem co się stało.. A tym bardziej co się podziało kilka dni temu.. Obudziłam się gdzieś daleko od domu, pół naga bo tylko w stroju striptizerki.. Czułam, że chyba za dużo wzięłam.. Moja głowa pękała. Miałam dość tego piszczącego dźwięku w moich uszach.
                Wstałam i lekko się wyprostowałam. Byłam w lesie.. Jakieś 20 kilometrów od domu.. Nogi mnie strasznie daleko poniosły. To tu się wszystko zaczęło.. Dziwne..
                Próbowałam dodzwonić się do Lucasa ale nie odbierał.. To nie możliwe.. Zawsze to robił.. Musiało coś się stać.. Po prostu musiało. Martwiłam się strasznie, lecz nagle dostałam sms'a: 
"Nie wiem po co dzwonisz.. Nie zależy ci na mnie, więc? Dam po prostu spokój.
Lucas"
- Teraz to naprawdę nic mnie nie zdziwi.. - mruknęłam do siebie i ruszyłam w stronę domu. Gdy tylko znalazłam się na miejscu poszłam do pokoju mojego i Lucasa. Kiedy mnie zobaczył opuścił pomieszczenie kierując się do kuchni.
-Możesz mi powiedzieć o co ci tak naprawdę chodzi ?!- złapałam go za ramie. Nic mi nie odpowiedział.
-Jak zrobiłam coś źle to mi po prostu powiedz- spojrzałam mu w oczy.
-Nie jesteśmy już razem więc o co ci chodzi ?- jego słowa odjęły mi mowę
- O czym ty mówisz ?- poczułam napływ łez.
-Co? Już nie pamiętasz ? - wziął łyka wody.
-No właśnie nie wiem o co ci chodzi... - spojrzałam na niego bezradna. A co jeśli wczoraj wydarzyło się coś złego ? Ale ja nic nie pamiętam !
-Ah.. nie pamiętasz ? Bo to ja wczoraj tańczyłem w klubie ze striptizem w samej bieliźnie !?-zaczął krzyczeć- A jak już cię z tam tond zabrałem to miałaś wielki problem !
- ...Co? -właśnie tego najbardziej się obawiałam.
-Myślałem, że z tym skończysz ! Obiecałaś, że nie wrócisz do przeszłości !- spojrzał mi prosto w oczy- Nie jesteś moją Angeliką, którą tak bardzo kocham- o razu wybuchłam płaczem- Nie myśl, że to mnie rusza.. - wziął kurtkę i wyszedł z domu.
-Lucas !- pobiegłam za nim i złapałam za ramie- Proszę cię nie rób mi tego- nadal nie mogłam powstrzymać płaczu.
-Przepraszam Cię, ale to nie ma szans. Nie chcę żeby moja dziewczyna kręciła tyłkiem przed napalonymi kolesiami. Nie potrafisz być ze mną szczera, a bez tego nie ma Nas.
-Ale ty nic nie rozumiesz... Myślisz, że ja robię to z własnej woli ?! - nie potrafiłam opanować swoich emocji- Nie ! Ty tego nigdy nie zrozumiesz ! Widzisz we mnie  same zło ! - spojrzałam mu w oczy.
-Cały czas mnie okłamujesz to jak mam ci ufać !? Nie widzisz tego, że cały czas się kłócimy ? To nie ma sens Angel... Nie musisz się o nic martwić... Spakuję swoje rzeczy i zaraz mnie nie będzie.. Uwierz mi, że nie chcę tego, ale nie pozostawiasz mi innego wyboru- widziałam w jego oczach   żal i smutek. Czy to wszystko to moja wina ?   Być może nie zasługuję na niego i nigdy nie zasługiwałam. Może powinnam dać sobie spokój w związkach ?  Przynajmniej do czasu kiedy zapanuję nad własnym życiem.
-Tak będzie najlepiej... - chłopak pobiegł do pokoju spakować swoje rzeczy, a Ja zostałam sama przed domem.


*oczami Kendalla*


Cały ranek wysłuchiwaliśmy kłótni Angel i Lucasa. Tym razem chłopak nie wytrzymał i wyprowadził się z mieszkania. Próbowaliśmy z nim jakoś porozmawiać, ale nie dał się przekonać . W pewnym sensie rozumiem go. Gdybym ja był na jego miejscu postąpiłbym nie inaczej, ale nie wierzę, że Angel jest taka. Ona w rzeczywistości jest słodką i bezbronną dziewczyną. Tylko zgrywa twardzielkę, ale tak na prawdę nie radzi sobie z własnym życiem.
-To co teraz ? -spojrzała na mnie Lili- Nawet nie wiemy gdzie się wyniósł. To mój brat. Nie chcę stracić z nim kontaktu... -usiadła na kanapie podkulając nogi.
-Przecież to Lucas... Nawet jeślibyś chciała to nie zostawi cię samej- przytuliłem ją mocno do klaty.
- Ale z nami tak nie będzie, prawda ? -spojrzała mi w oczy.
-Nie myślmy o tym co będzie... Najważniejsze jest to, że teraz jesteśmy  razem - pocałowałem ją w główkę.
-Nie obchodzi cię co z nami będzie dalej ? -odsunęła się ode mnie patrząc z pod byka.
-Co ja znowu źle powiedziałem ? - zaśmiałem się.
-Nie myślisz o nas i o naszej przyszłości... -założyła ręce- a podobno tak bardzo mnie kochasz... - wywróciła oczami.
-Jesteśmy młodzi.. Mamy całe życie przed sobą...- spojrzałem na nią słodko myśląc, że to mnie jakoś wyratuje.
-Twoje słodkie minki nie działają na mnie... - zrobiła wroga minę.
-Jak to nie ?! - zerwałem się z kanapy- Jest jeszcze coś co nie działa na Ciebie ? -uniosłem brew do góry.
-wszystko... - zrobiła cwaną minę.
-W takim razie... -usiadłem na kanapie i usadziłem ją sobie na kolanach- ...przekonamy się- zaśmiałem się widząc jej przerażoną minę- ..to cię nie rusza ? - zacząłem delikatnie muskać jej szyję.
-N-n-nie... - dziewczyna rozglądała się po pomieszczeniu szukając jakiegoś ratunku.
-Hmm.. - przygryzłem delikatnie płatek jej ucha i zacząłem jeździć ręką po jej udzie. Słyszałem jak jej serce przyśpiesza rytmu- Nadal upierasz się, że na Ciebie nie działam ? - spojrzałem jej w oczy. Bawiło mnie jej przerażenie w oczach.
-Ja nie jestem taka łatwa.. -wlepiła we mnie swój wzrok.
-Nie miałem tego na myśli- uśmiechnąłem się muskając delikatnie jej usta. Niewinny pocałunek przeistoczył się w pocałunek pełen namiętności. Dziewczyna usiadła na mnie okrakiem  mocno przylegając swym ciałem do mojego. Położyłem dłoń na jej tyłku mocno przy tym ściskając. Blondynka zaczęła obdarowywać moją szyję pocałunkami, a temperatura w pomieszczeniu sprawiała się być  coraz wyższa.
W końcu nie wytrzymałem i zacząłem zdejmować jej koszulkę. To samo dziewczyna zrobiła z moim T-shirtem.
-Nie działam na Ciebie, tak ? - zachichotałem i zacząłem powoli odpinać jej stanik. Już miałem go zdejmować, kiedy dziewczyna chwyciła mnie za ręce i delikatnie odsunęła od siebie.
-Co się dzieje skarbie ? -spojrzałem na nią rozpalony. Tak bardzo jej pragnąłem, a wszystko wydało się zmierzać w przeciwnym kierunku.
-Jeśli mnie kochasz to poczekasz- Lili zaśmiała się ubierając bluzkę i patrząc na mnie najwyraźniej rozbawiona.
-C-co? Tzn. - otrząsnąłem się- nie chcesz tego ? mnie ? -spojrzałem na nią totalnie zbity z tropu.
-Najpierw naucz się nad sobą panować... - pocałowała mnie w policzek i pobiegła w podskokach do kuchni. Mała menda.. Tak niewiele brakowało, a ona zostawiła mnie w takim stanie samego... Rozpalonego na kanapie... Nie wolno najpierw kogoś napalać, a potem olewać.. Tak się po prostu nie robi !!!
-Co to miało być ? - pognałem za nią do kuchni.
-A nic.. - uśmiechnęła się pod nosem nie patrząc w moją stronę.
-Spójrz na mnie...-zdziwiło mnie jej zachowanie.
-Kendall... robię kawę... idź się ubrać...- wlepiła wzrok w czajnik.
-Ale po co ? Przez Ciebie jestem cały rozpalony... - zaśmiałem się tuląc ją od tyłu.
-A-ale.. ja robię kawę... - poczułem, że jej ciało całe drży. Więc o to tu biega... Zaśmiałem się i zacząłem jeździć  ręką po jej tali.
-Kendall... -jęknęła próbując nie zwracać na to uwagi.
-Tak kochanie ? - uśmiechnąłem się zwycięsko i odwróciłem ją do siebie.
-N-n-n-nic... - przełknęła ślinę patrząc na moją nagą klatę.
-Ale o co ci chodzi ? - nadal w to brnąłem- ..wiem, że mnie pragniesz- odgarnąłem jej włoski na bok.
-I dlatego powinieneś odpuścić... -uśmiechnęła się lekko- chce być jeszcze czysta... - Chwila...chwila... Czyli ona nie..
-Jesteś dziewicą ? -zapytałem prosto z mostu.
-Dlaczego to Cię tak dziwi ?   - spojrzała na mnie jak na kretyna.
-Ponieważ... no... Ty jesteś.. taka...
-Jaka ? -uniosła lewą brew do góry
-Seksowna... Piękna... Zabawna.... Słodka.... I.... Seksowna... - zacząłem wymieniać analizując jej sylwetkę.
- Możesz nie patrzeć na mnie jak na swój obiad. - speszona wyszła natychmiast z kuchni, a Ja za nią.

*oczami Lili*



Kendall zdecydowanie za bardzo na mnie działa. Trudno jest się przy nim powstrzymać. Jeszcze nigdy nie miałam podobnej sytuacji i ciężko jest mi się opanować !
-Skarbiee... - dogonił mnie i złapał mocno w pasie.
-Hmm.. ? - próbowałam się jakoś opanować i nie zwracać uwagi na jego ruchy.
-Nie musimy tego robić przecież Ja... pocze... no pocze.. - zabawne jak trudno  było mu wypowiedzieć te słowa. Od  razu skarciłam go wzrokiem- Poczekam !
-Dziękuję... - uśmiechnęłam się i pocałowałam go namiętnie. Chłopak odsunął się ode mnie o krok.
-O co chodzi ? - spojrzałam na niego zdziwiona.
-Obiecałem ci coś... Jak nadal będziesz tak kusić to zaraz możesz stać tu bez stanika, a nie chcę cię skrzywdzić... - uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło.
-Co to miało być.. ? -uniosłam brew do góry.
-Ja poczekam.. - wyszczerzył się w moją stronę. Wydaje mi się, że robi to specjalnie, żeby tylko zaciągnąć mnie do łóżka...Nie wiem czy długo tak pociągnę...




~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Lol.. no wiem, że nie umiem pisać PRZEPRASZAM !
Ale zajebiście się pisze takie scenki haha xd polecam... możliwe, że będę pisać częściej na wasze nieszczęście :P
Jak myślicie ? Uda się Kendallowi nakłonić Lil do ekhem... (wiecie o co kaman .. ;p )
i czy Angel wyjaśni sobie wszystko z Lucasem ? :D
Liczę na wasze komentarze ^^
Pozdrawiam :*




 

wtorek, 22 października 2013

Zmiany wszędzie

Siemka ;)

Z powodu, że przywróciłam bloga to nadchodzą małe zmiany ;D

Postanowiłam zmienić postać Angel




Lili




~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~













Musiałam ;D
Potrzebuję gifów, więc jak kogoś tym zawiodłam to sorry... :D.... a właściwie to nie sorry ;_; Mi  się tak podoba i koniec ;p


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




Składanka dla was :)

Trochę smutne, ale kocham normalnie :)



Rozdział XIX


Z perspektywy Lucasa

Nagle wszystkie światła zgasły i słychać było tylko cichą muzykę.. Na scenie pojawiło się kilka dziewczyn, w tym Angel.. No, no, no.. widzę, że nieźle wybrałem. Przyglądałem się dziewczynie i dosłownie na sekundę nie spuszczałem jej z oczu.
Jej ruchy paraliżowały każdą część mego ciała. Po chwili dało sie usłyszeć piski innych chłopaków co była bardzo irytujące i z czasem podnosiło mi tylko ciśnienie. Nie mogłem dłużej tego znieść. Wskoczyłem na scenę i stanąłem przed brunetką
- Lucas?! - pisnęła dziewczyna.
- We własnej osobie - mruknąłem i spojrzałem jej w oczy. - ...odpowiada ci takie coś ?
- Że striptiz? Nie ma sprawy.. Ja nie czuje wstydu - Jej źrenice.. Były lekko powiększone.
- Porozmawiamy w domu - przerzuciłem ją przez ramię i zszedłem z sceny kierując się w stronę wyjścia.
- Zostaw aaaaaaaaaaaaaaaaaa !!!!! - zaczęła krzyczeć, ale nikt na to nie zwrócił uwagi. Za chwilę byliśmy już w domu.. Czuję, że czeka mnie poważna rozmowa.
- No... słucham.. - stanąłem przed nią z założonymi rękoma. - To tym zajmujesz się od ostatnich kilku dni ? To są te twoje "spotkania" ?
- Nie twoja sprawa.. - usiadła na łóżku.
- Moja... bo jesteś moją dziewczyna... Myślisz, że to takie fajne patrzeć jak inni ślinią się na twój widok ? -warknąłem na nią.
- Jak ci się to tak nie podoba to zerwij ze mną.
- Serio tego chcesz... ?  Bo ja nie.. - spojrzałem jej w oczy. Nie była wtedy sobą - Brałaś coś ?
- Może, a co? Tego też mi zabronisz? - wstała i przycisnęła mnie do ściany. Miała dużo siły. - Jestem wolna.. I mam w dupie innych zdanie.. Kumasz? - spojrzała mi gniewnie w oczy i wyszła z pokoju.
- Tobie w ogóle zależy na tym związku ?!
- Nie ! - powiedziała i wyszła trzaskając drzwiami.. Szczerze..? Poczułem jakby mi serce pękło.
Nie wiem co jej się tak nagle stało. Czy jej w ogóle na mnie zależy ? Z tego zachowania można by wywnioskować, że nie koniecznie. Wkurzony rzuciłem się na kanapę i wlepiłem wzrok w sufit..

Z perspektywy Kendalla

Leżałem sobie na kocu, na plaży.. Lili wtuliła się we mnie mocno.. Czułem się cudownie.. Mógłbym tak leżeć godzinami..
- Lili.. - mruknąłem.
- Co jest ? - podniosła się delikatnie patrząc przed siebie.
- Nie.. Nic.. - uśmiechnąłem się. - Wszystko w porządku?
- Taak... - była cała czerwona od słońca. - ...boże.. wszystko mnie piecze - otrząsnęła się leciutko.
- Może pojedziemy do domu, co? - spojrzałem na nią. - Trochu cię słońce spaliło..
- Trochę mocno - przejechała sobie łapką po ramieniu i pisnęła. - ...nigdy więceeej.
- Do domu.. W tej chwili.. - wstałem.
- Tak, tak mamo - zaśmiała się i wstała z koca składając go.
Zabraliśmy się szybko i podjechaliśmy pod dom..
- I co ja z tobą mam ? - zaśmiałem się.
- Same problemy - jęknęła opierając sie delikatnie o siedzenie. -...chciałam  się tylko szybciej opalić, no.
- Oj Lilcia, Lilcia.. - zasmuciłem się. - A teraz będzie cię boleć..  - wziąłem ją lekko na łapki i wszedłem do domu.
- Da się przeżyć - wtuliła się we mnie delikatnie. - ...a co robimy jutro ? - zaśmiała się.
- Zobaczymy - zaśmiałem się. - Jakoś na razie nic nie wymyśliłem. - położyłem ją na łóżku i delikatnie nasmarowałem kremem. - Lepiej?
- Tak, dzięki - uśmiechnęła się do mnie. - A mogę spać na balkonie ? - zaczęła się śmiać.
- Nie możesz bo tam jest gorąco - wystawiłem jej język. - Kocham Cię - pocałowałem ją w nosek.
- Ja Ciebie też - pocałowała mnie delikatnie. - Oglądniemy coś ? - sięgnęła po pilota i po chwili włączyła tv. - Lucas !- wrzasnęła próbując wyłączyć telewizor.
- Zeeemsta.. - zanucił chłopak ze swojego pokoju .
- Eeee.. A to nie jesteś ty? - spojrzałem w telewizor i nie mogłem uwierzyć w to co widzę.. Naćpana.. Zapita czy coś.. Ale Lilka.. robi z siebie pajaca.. - Dobra.. To jest dziwne..
- Nie ! - zasłoniła sobą ekran. - Nie patrz na to !
- Ale ej.. Co to ma być? - odsunąłem Lili i oglądałem to, co było w telewizji. - Wytłumaczysz mi to?
- Wytłumaczę ci później... - kopnęła telewizor i położyła się na łóżku zakrywając kocem.
- Ale.. nie rozumiem.. Co to miało być? - byłem lekko zdenerwowany, ale nie pokazywałem tego po sobie.
- To byłam... ja... - zasłoniła się poduszką. - ....tylko nie krzyyycz.
- Że to byłaś ty to wiem.. I nie będę krzyczeć.. Za bardzo cię kocham..
- Ale to było rok temu.. Nie wiedziałam, że ten debil da to do mediów ! - zaczęła krzyczeć.
- Ehhh.. To nic.. - usiadłem obok niej i przytuliłem mocno. - Wszystko okej..
- Nie prawda...Teraz wszyscy będą mnie brać za ćpunkee... - zaczęła płakać.
- Oj nie płacz.. - zasmuciłem się i mocniej ją przytuliłem. - Proszę.
- Ale to prawda... Będą mówić, że zadajesz się z ćpunką.. - jeszcze bardziej się rozpłakała.
- Mnie to nie obchodzi.. - złapałem jej twarz w dłonie. - Ja cię kocham i nic to nie zmieni.
- Nie wyjdę z domu..
- Ty się wszystkim tak przejmujesz? - zaśmiałem się.
- Takim czymś to tak..
- Nie masz czym - uśmiechnąłem się i pocałowałem ją w czoło.
-Trzeba to jakoś odkręcić - wstała z kanapy i pokierowała się do pokoju.
- Co masz zamiar zrobić? - zapytałem.
- Nie wiem, coś na pewno... - zaczęła szperać po wszystkich szafkach, robiąc z pokoju burdel.
- Znów będę musiał to sprzątać - zacząłem sie śmiać i złapałem sie za głowę. - Może ci pomóc?
- Hmm.. ? - dziewczyna sięgnęła za broń i zaczęła zmierzać do pokoju Lucasa.
- Hej ! hej ! hej ! - krzyknąłem i złapałem ją w pasie. - Z tą zabaweczką nigdzie nie idziesz - zabrałem jej broń i schowałem. - Co ty wyrabiasz, co? - spojrzałem w jej oczy. - To twój brat, rozumiesz? Martwi się o ciebie.. A ja bardzo sie cieszę że to nagranie zobaczyłem.
- Cieszysz się, bo ? - spiorunowała mnie wzrokiem. - ..przez tego idiotę to nagranie krąży po całym świecie ! - krzyknęła i wyciągnęła z kieszeni inną broń. Boże, ile ona ich ma ?!
- Lila proszę cię.. Bądź od niego mądrzejsza !
- Nie daruje mu tego... - schowała broń i poszła z powrotem do pokoju, kładąc się na łóżku i cicho płacząc. Tak strasznie było mi jej żal.. Położyłem się obok niej i lekko przytuliłem. Miałem nadzieje, że nie będzie żadnych konsekwencji z tego filmiku, ale ehh.. Nikt nie wie co będzie jutro.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Wtf ? teraz tak to czytam i nie ogarniam czemu zrobiłyśmy z siebie ćpunki xd lol ?
To było takie wow ;_; dziwne...
No, ale ej.... nikt nie jest idealny :)

Mam nadzieje, że wam się podobało, jak komuś wręcz przeciwnie to ja osobiście nie czytam rzeczy, które mnie wkurwiają :)

Pozdro ;*

Lili


poniedziałek, 21 października 2013

SAMOCHODY, MOTOCYKLE, COŚ :3

YOLO ! Uszanowanko ! WOW ten  blog jest taki zapuszczony WOW no pewnie dlatego, że go "usunęłam", ale WOW ostatnio znowu mam jazdę na kryminały LOL xd
Jestem zdrowo pizgnięta, że piszę tą notkę xd żal mi siebie na serio :D powinnam teraz przed książkami ślęczeć, ale wszystko mnie rozprasza NIE LUBIE TEGO

No więc.... miejmy nadzieje, że niektóre osoby się nie pogniewają jak sobie tutaj trochę popiszę ;p
Ogółem to mam swojego bloga, ale nie chcę na nim odbiegać od tematu i tworzyć jakiś kryminał bo plan mam zupełnie inny ;D


Jak wam się nudzi to mam dla was filmiki. Nie, to nie będą BTR ;)  nie napalajcie się tak :D



MOTOCYKLE, SAMOCHODY, ADRENALINA, COŚ  ?  :3 <333




Stunt Grand Prix 2013 : stunt motory ścigacze  




Nie wiem jak Wy, ale ja się jaram
x333333333333333333333333333333333333333

                                                     Szybcy i wściekli- Tokio Drift (2006)




Nie ma to jak biegać za lamborghini

POZDRO DLA ZIOMKÓW

;)







Ok xd To ja lecę, bo trochę późno. Jutro poniedziałek, takie tam sprawy xd

BAJO ;)


                                                               Lili

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział XVIII

Kilka dni później..

Z perspektywy Lili

Siedziałam na kanapie w salonie odpoczywając po męczącym dniu. Mam nadzieję, że Lucas znowu nie wymyśli czegoś głupiego. W końcu ma to żenujące nagranie z ostatniej imprezy. Jak to pokaże Kendallowi to rzucę się pod walec drogowy ! Teraz trzyma mnie przez to jak psa na smyczy  i muszę robić wszystko czego sobie zażyczy, w innym wypadku Kendall zobaczy filmik. Zrobię wszystko żeby do tego nie doszło..
- Liluś co jest..? - Kendall usiadł obok mnie i objął ramieniem. - Co się dzieje? Chodzisz jakaś taka smętna cały dzień.. - zasmucił się chłopak.
- Mamy zły humor.. - położyłam głowę na jego kolanach. - .... widziałeś gdzieś Lucasa?
- Emmm.. Szczerze to nie.. Ale znając jego to siedzi w pokoju i znów gra na kompie.. - blondyn wywrócił oczami.
- O boże.. - wtuliłam się w niego delikatnie. - Zróbmy dzisiaj coś innego dla odmiany.. - jeknęłam, tuląc się do jego brzuszka. - cokolwiek byle nie siedzieć w domu.
- Plaża? Basen? Romantyczny spacer? Impreza? - zaczął wymieniać chłopak.
- Plaża.. ? Jestem cała blada od siedzenia w domu - podniosłam się z Kendalla i spadłam z kanapy. - raaany..

- Lili.. Uważaj.. - podniósł mnie i delikatnie posadził na swoich kolanach. - Zrobisz sobie krzywdę.. - przytulił mnie do swojej klatki, całując delikatnie po główce.
- Nic mi nie będzie - zaśmiałam się. - Spadało się z większych wysokości... - zamknęłam szybko buzie. - znaczyy... nie martw się.. - wstałam z jego kolan i pobiegłam na górę do pokoju po strój.
- Dobra? - zaśmiał się chłopak. - Czekam na ciebie przy samochodzie ! - krzyknął i wyszedł z domu.
- Okeej.. - otworzyłam szafę. - Tylko gdzie ja podziałam to bikini.. ? - wywróciłam oczami i zaczęłam wszystko wyrzucać z szafy.
- Co ty odwalasz.. ? - usłyszałam za sobą głos Lucasa.
- Szukam stroju.. Gdzie masz Ang ?
- Szczerze... to sam nie wiem... coraz mniej ma dla mnie czasu i cały czas się gdzieś wymyka.
- To z nią porozmawiaj.. W czym problem ?
- Rozmowa z Angel to jak gadać do małego dziecka - stwierdził i poszedł do siebie, a ja za nim. 
- Może ucieka od Ciebie bo nie widzisz nic poza komputerem... - wyjęłam kabel z sieci.
- Co robisz ?!
- Ratuję twój związek ?
Zabrałam monitor w dłonie i wyrzuciłam przez okno.
- Pojebało Cię ?!
- Słuchaj Lucas.. Lepiej się zastanów dobrze czego ty tak naprawdę chcesz.. Bo Ang nie będzie czekać aż ty w końcu dorośniesz.. Po prostu cię zostawi.. Ja na jej miejscu dawno już bym to zrobiła.
- Uważaj na słowa młoda.. - zaczął machać telefonem przed moimi oczami.
- Chcę ci tylko pomóc, a ty chcesz się bawić w wojnę ! - wrzasnęłam na niego.
- To się nie wtrącaj..
- Jesteś moim bratem i zawsze cię broniłam, ale teraz widzę, że to był błąd - kopnęłam jeszcze raz w skrzynię od kompa i wybiegłam na dół do Kendalla.

Z perspektywy Angel

Sama już nie wiedziałam co mam robić.. Wszystko.. Jakoś mi się waliło.. I jeszcze Lucas.. Boshe, jak ten człowiek zaczyna mnie denerwować.. Tylko on i jego kochany komputer. A niech się z nim ożeni i dobrze zrobi..
Podeszłam pod dom i zauważyłam rozwalony monitor na trawniku.. "Okej?" pomyślałam i weszłam do środka.
- Jest tu kto..?
- Na górze - krzyknął chłopak.
- Ehh.. - mruknęłam i weszłam na górę. Na łóżku siedział Lucas i.. tulił swój komputer? - Dobra?
- Próbuję go naprawić.. Tylko sobie nie pomyśl czegoś.. - spojrzał na mnie.
- Ja tego nerwowo nie wytrzymam.. - powiedziałam do siebie i otworzyłam szafę.
- Co jest ? - odłożył wszystko i przytulił mnie lekko od tyłu.
- Nic.. Nie ważne.. - wzięłam jakiś stary sweterek i ubrałam go na siebie. - Trochę mi zimno..
- Okej... Ehh... Może chcesz gdzieś wyjść.. ? - pocałował mnie lekko w policzek.
- O 19 muszę wyjść z domu.. Mam spotkanie.. - taaa.. spotkanie.. no jakoś kłamać muszę.
- Znowu ? - wywrócił oczami i rzucił się na łóżko.
- Nie moja wina.. Chłopcy nie mogą czekać - zaśmiałam się i wzięłam kilka rzeczy z szafy.
- Jacy chłopcy ? - od razu zerwał się z łóżka. - .. po co ty tam idziesz, hmm ?
- Jaki zazdrośnik.. - uśmiechnęłam się lekko. - Ty masz komputer, a ja mam spotkania.. Tyle.
- Siedzę przy kompie bo coś szykuję.. Niespodziankę dla Ciebie... i więcej nic nie mówię, bo to ma być niespodzianka - uśmiechnął się.
- Dobrze, dobrze - zaśmiałam się. - A ja chodzę do pracy..
- Okeej.. Gdzie pracujesz.. ?
- To tajemnica - puściłam mu oczko.
- Masz coś do ukrycia ? - założył rękę na rękę.
- Dość dużo rzeczy ukrywam - wystawiłam mu język.
- Aham.. Myślałem, że nie mamy przed sobą nic do ukrywania..
 - Przykro mi, ale niektóre rzeczy nie mogę ujrzeć światła dziennego..
- Jakie rzeczy.. ? Chciałbym znać swoją dziewczynę.. a wiem o Tobie tyle co nic.. - spojrzał mi w oczy.
- Nawet Kendall mnie nie zna.. Ty też nie poznasz.. Jestem za bardzo skryta.. Sory - powiedziałam, wzięłam torbę i zeszła na dół. Nie mogłam mu powiedzieć prawdy.. Chyba by mnie zabił.

Z perspektywy Lucasa

Nie rozumiem.. Co jest takiego złego, że nie mogę się o tym dowiedzieć. Przecież prędzej, czy później prawda i tak wychodzi na jaw to po co to ukrywać..? "O nie, ja tego tak nie zostawię" pomyślałem i po chwili byłem już w aucie śledząc brunetkę. Dziewczyna podjechała pod jakiś klub.. Zaraz.. To był klub go-go.. Co ona tu robi?!
Czym prędzej wysiadłem z auta i dyskretnie zakradłem się za nią. Boże, powiedz mi, że to nie to na co wygląda. Złapałem się za głowę kiedy straciłem ją z zasięgu wzroku.
- Wstęp tylko z wejściówką - złapał mnie jakiś ochroniarz.
- Emmm... Tam jest moja dziewczyna - spojrzałem na napakowanego kolesia.
- Każdy tak mówi.. Hasło - warknął.
- Eee.... Gorące cizie... ? - zacząłem się brechtać.
- Wypierniczaj stąd kolo - wyrzucił mnie do śmietnika.
- Kurna... muszę się dowiedzieć co ona tam robi ! - wrzasnąłem i w tym samym momencie spostrzegłem uchylone okno piętro wyżej... Wystarczyło się tylko wspiąć. Jak dla mnie to drobnostka. Już po chwili znajdowałem się w łazienkach. Na moje nieszczęście trafiłem do łazienki damskiej. Wszystkie panie zaczęły piszczeć, a ja myślałem, że ogłuchnę.
- Spokojnie, nie jestem jakimś zboczeńcem - podniosłem ręce do góry. - Eeee... znacie może jakąś Angel.. ?
- Chodzi ci o tą striptizerkę? - mruknęła jedna.
No nie... Ona jest striptizerką ?!
- Tak, właśnie o nią - warknąłem.
- Za chwilę ma występ.. - powiedziała blondynka.
- A my razem z nią - wywróciła oczami czarna.
- Ok... Gdzie to się idzie.. ? - podrapałem sie po głowie.
- Chodź za nami.. - złapały mnie za ręce i pociągnęły pod scenę. - Za kilka sekundek mamy występ - i uciekły.
Ehhh... czyli pozostaje mi czekać... Myślałem, że wybiła sobie już to z głowy, ale najwidoczniej dalej ją do tego ciągnie. Poszedłem zamówić sobie drinka i po chwili wróciłem na miejsce czekając na striptizerki.
Nagle wszystkie światła zgasły i słychać było tylko cichą muzykę.. Na scenie pojawiło się kilka dziewczyn, w tym Angel.. 

piątek, 12 lipca 2013

Rozdział XVII

Po długiej przerwie nareszcie coś wstawiamy xd Tak wiem.. Prawie 2 miesiące o.O Ale naprawdę nie miałyśmy czasu nic wstawić..
1. Leń
2. Szkoła
A teraz jeszcze z Lili skończyłyśmy gimnazjum i trzeba było wybierać nową szkołę :/ No cóż.. Ale rozdział się pojawia :D Może lekko krótki i nudny, ale dobrze, że jest :)
ZAPRASZAMY <3
**************************************

Z perspektywy Angel

- No zdarzyło się - zaśmiałam się. - No i patrz - podniosłam materiał z ziemi. - Jego bokserki też tu są.
- Spoko... - chłopak bardzo się zdziwił.
- No co?
- Dziwnie to wygląda... - spojrzał na mnie podejrzliwie.
- Taaa bo ja się z nim bzykam, wiesz? - zaśmiałam się.
- To nie jest śmieszne, ale co to robi niby u ciebie w pokoju, hmm  ?
- Zapomniałam mu odnieść..
- No dobra, ale ja się pytam co one tutaj robią ?
- Robiłam pranie, zapomniałam mu odnieść.. Takie trudne do zrozumienia?
- Niee... ? - uśmiechnął się do mnie. - Nie ważne..
- Okropny jesteś człowieku.. - zaśmiałam się.
- Tak... Wiem - i nagle słychać krzyk. - Co to było ?
- Nie mam pojęcia.. - otworzyłam drzwi. - Ej co jest..?
- Ten debil się do mnie dobija - Lil krzyknęła z łazienki, a Kend próbował się do niej dostać.
- Nudzi im się ? - Lucas obioł mnie w pasie.
- Ehh.. Kendall - jęknęłam.
- No bo nie chce mi otworzyć !!
- Zostaw ją w spokoju..
- Ona myśli, że jestem jakimś mordercą..
- Lila ! -warknął na nią szatyn.
- Ja nie wyjdę !
- A pokazać im filmik ? - zapytał Lucas na co dziewczyna od razu wyskoczyła z łazienki.
- Jaki filmik? - zapytał blondyn.
- Robi się coraz ciekawiej.. - zaśmiałam się.
- Ty idź lepiej pod latarnię..
- Pff..
- Nie ma żadnego filmiku... - powiedziała Lila.
- A chcesz się przekonać ? - Lucas zaczął się śmiać.
- Ej, no co jest? - zapytał Kendall.
- Nic... - odpowiedziała blondi i założyła na siebie skórzaną kurtkę.
- Ludzie nooo.. - blondyn zaczął kręcić oczami. Nagle usłyszałam mój telefon.
- Ja przepraszam na chwilę.. - złapałam za telefon i odebrałam go. - Hmm?.. Czego chcesz?.. Taa.. Spróbuj..
- Co jest ? - szatyn spojrzał w moim kierunku.
- Cii.. - powiedziałam do Lucasa. - Ah tak?.. No ciekawe.. Taa.. I co znów?.. Yhyym.. Tknij mnie tylko, a pożałujesz.. Tak? - spojrzałam przez okno. - Spadaj ! - rzuciłam w Alexa wazonem.
- Idę się przejść - Lil zabrała broń do kieszeni i poszła do wyjścia.
- Ehh.. Ale wróć szybko.. - powiedział blondyn i usiadł na kanapie. - Kocham cię..
- Ja Ciebie też - dziewczyna wyszła z domu.
- Co jest Ang ? - zamartwił się mój chłopak.
- To mój były.. - pokazałam na Alexa. - On mnie.. No wiesz.. - spuściłam wzrok.
- No Ang ! Chodź do mnie ! Pobawimy się !! - zaczął się śmiać.
- No nie... - mocno mnie przytulił... - Ja go zaraz - zacisnął zęby.
- Masz problem ? - usłyszeliśmy Lil... Była już na zewnątrz stała niedaleko Alexa.
- Lila zostaw go ! - krzyknęłam przez okno. - On jest niebezpieczny !
- Pff.. - wyciągnął broń i zaczął celować w Lil. - Chcesz młoda stracić życie..? Nie..? To spierniczaj..
- No dalej... strzelaj... - wzruszyła ramionami.
- Lila do cholery ! - Lucas szybko wciągnął ją do domu. - Co ty myślisz sobie, co ?! - zaczął na nią krzyczeć.
- Lila ! Z nim się nie dyskutuje ! - krzyknął na nią Kendall.
- Zaraz wrócę.. - powiedziałam i wyszłam do Alexa.
- Angel.. ! - krzyknął za mną Luki.
- Wszyscy będziecie się na mnie drzeć ?! Nie jestem idiotką a ten palant nawet broni nie załadował - wywróciła oczami blondi
- Po prostu się o ciebie martwimy.. - powiedział Kendall i przytulił Lil - Bardzo cię kocham i nie chce cię stracić.. - Schmidt pocałował blondynkę w głowę
- Nie stracisz... - uśmiechnęła się do niego.
- Moja maleńka.. - pocałował ją namiętnie.
- Czego ty znów ode mnie chcesz? - zapytałam Alexa.
- Pobawić się.. - zaśmiał się.
- Daruj sobie..
- Ang...- stanął za mną Lucas.
- A któż to..? - zapytał Alex. - Twoja nowa zabaweczka..? Hmm..? Zrobisz to samo, co ze mną..? Pobawisz się i rzucisz, nie? - spojrzał na Lucasa. - Ona się wydaje tylko taka milutka.
- Zamknij się.. - warknęłam na niego.
- Sam widzisz..
- Ang chodź... Nie warto - pociągnął mnie za rękaw.
- Wiem że nie warto.. - powiedziałam i przytuliłam się do Lucasa.
- Ehh.. Taka sama.. Gdybym cię nie znalazł wtedy w tym śniegu, to bym zamarzła.. Ćpunka..
- Odpuść sobie... Jeśli masz choć trochę oleju w głowie - powiedział do Alexa, złapał mnie za rękę i pociągnął do domu.
- Ten debil zaczyna mnie denerwować.. - powiedziałam, siadając na fotelu. - Ale mówi prawdę..
- Chodź Liluś.. - Kend złapał dziewczynę za rękę i pociągnął na górę.
- Tak jest kapitanie... - dziewczyna ruszyła za Kendallem.
- Eh... nie warto z takim rozmawiać, skarbie - Lucas przytulił mnie mocno.
- Wiem.. - lekko się uśmiechnęłam. - Idę spać.. - złapałam Lucasa za rękę i pociągnęłam na górę. - Śpisz ze mną czy nie?
- Z Tobą - wyszczerzył się wariat jeden.
- No dobrze.. - uśmiechnęłam się sztucznie i ściągnęłam koszulkę. - Śmierdzi Kendallem.
- Hahah pewnie dlatego że Kendallowa - zaśmiał się.
- Na pewno.. - skrzywiłam się lekko i położyłam na łóżku.
                 Chłopak od razu położył się obok mnie tuląc delikatnie od tyłu. Zamknęłam oczy.. I chyba mi się usnęło..

Z perspektywy Lil


- Kocham cię wiesz? - zapytał blondyn słodko się uśmiechając.
- Tak... - zdjęłam kurtkę i rzuciłam się natychmiast na łóżko.
- Kochana.. - chłopak położył się koło mnie. - Zmęczona?
- Nawet bardzo... - zaczęłam głęboko oddychać.
- No to zamknij oczkaaa.. I pomyśl o czymś miłym.. - szepnął mi do ucha, mrucząc delikatnie.
- Haha.. Nie mogę... Rozpraszasz mnie... - zaczęłam się śmiać.
- Przepraszam.
- Możesz mi zaśpiewać - spojrzałam na niego słodko.
- A co byś np. chciała?
-Nie myślę o tej porze... - wtuliłam się w niego mocno
-Hah... no dobrze.. - pocałował mnie w główkę- Lili... - wyszeptał cicho
-Co.. ? - spojrzałam mu w oczy
-Masz mi już więcej tak nie robić... - pogłaskał mnie po policzku
-Ale co.. ? - zdziwiłam się lekko
-Narażać swojego życia... - po jego policzku spłynęła pojedyncza łza
-Dobrze... nie będę.. - wtuliłam się w niego mocniej i obydwoje zasnęliśmy.

sobota, 18 maja 2013

Rozdział XVI


Z perspektywy Lil

- Cieszę się bardzo... a teraz sobie do kogoś zadzwonię - zabrałam telefon i wystukałam numer. Biedaczek nawet nie wie co go czeka... Tak wiem podła jestem ... Haha ...
- Lekko zaczynam się obawiać, że może być źle.. - powiedział.
- Yhyym... Dobrze... Będziesz jak najszybciej ? Dzięki ... Tylko wiesz... nie przesadzaj nie chcę żeby miał uraz... - rozłączyłam się i spojrzałam na związanego blondyna... Hehe... Biedny mój.
- Lilaa..? Jesteś czy mnie zostawiłaś? - zaśmiał się.
- Jestem...  - stanęłam za nim i objęłam rękoma. - Na serio chcesz tą karę ? - zaśmiałam się.
- Boję się.. - powiedział.
- Nie dziwię się - pocałowałam go delikatnie. - Jak co to możesz potem mnie zabić - zaczęłam się śmiać.
- No dobrze - zaśmiał się. - Mam nadzieje, że nie będzie bolało..
- Nie... no chyba że psychicznie - pogłaskałam go po włoskach, a za chwile usłyszałam dzwonek do drzwi. - Ok... zaraz wracam - pobiegłam otworzyć.
- Spoko.. - powiedział cicho.
- Jesteś - przywitałam się z mężczyzną.
- Kto jest tym szczęśliwcem ? - zapytał Zack, a ja zaprowadziłam go do pokoju.
- Ohoo... - zatarł ręce widząc Kendalla.
- Tylko proszę nie zniszcz mu psychiki.
- Kto tu jest? - zapytał blondyn.
- Cii... Spokojnie... - przytuliłam go delikatnie. - Możesz się jeszcze wycofać... - pocałowałam go w policzek.
- Jestem silny..
- No dobrze... - zachichotałam cichutko.
- Mogę ? - odezwał się Zack podchodząc do Kendalla.
- Ok... - zaczęłam się śmiać, kiedy zdjął z siebie szlafrok.
- Lilaa..?
- Yhyym... - usiadłam na kanapie.
- Już ? Mogę ? - szepnął do mnie Zack, a ja pokiwałam na tak... Mężczyzna usiadł Kendallowi na kolanach.
- Ej, co się dzieje? - zapytał.
- Nic  kotek ... - podeszłam od tyłu, a Zack pocałował go w policzek.
- No dobra.. - Kendall lekko się uśmiechnął.
                 Myślałam, że zaraz padnę tam ze śmiechu... Kurde podła jestem... Haha... Pocałowałam go namiętnie, po czym wróciłam po cichaczu do tyłu i odwiązałam chustę.. Haha... Oj...
Mam przejebane...
- Aaaaaaaaaaaaaaaa !! - krzyknął Kendall.
- Witaj piękny - Zack poruszył brwiami i pocałował go po raz kolejny w policzek.
- Hahaha... Dobra złaź z niego ... - zaczęłam się zwijać ze śmiechu. Zack wykonał moje polecenie... Jednak nie... To jeszcze nie był koniec.. Szybko zabrałam swój telefon do ręki i puściłam muzykę.
- Weźcie nieeee - jęknął Kendall.
- Miała być kara - zaczęłam się śmiać, a Zack zaczął przed nim tańczyć - Ok... Ja nie paczę ! - zasłoniłam się poduszką, dusząc ze śmiechu.
- Ja też nie - zaśmiał się Kendall i zacisnął oczy.
- No ejj - zasmucił się tancerz haha...
- Mówiłam, że to będzie ostra kara hahahah...
- Jesteś jędzą !! - zaśmiał się Kendall. - Angel !!
- Co!? - krzyknęła z pokoju.
- Chce popatrzyć na gołego faceta?! - zaczął się śmiać.
- Lecę !! - i zbiegła na dół. - Co się dzieje?
- Phahahaha... ok Zack... teraz finał.
- Co tam się dzieje ?! -wydarł się  Lucas.
- To może być gorzej? - zaśmiał się Kendall i spojrzał na Zacka. - Dajesz..
- Cicho Lucas !! Mamy tu taniec erotyczny ! - zaśmiała się Angel.
- Że jaki taniec ??!?! - wydarł się Luki.
- No weź... To miała być kara.  Zack przeliż się z nim.
- Co!?  - krzyknął Kendall. - Nie zrobisz tego ! Lilkaaaaa !!!!
- No to ja nie jestem potrzebna.. - Ang usiadła na kanapie. - Szkoda, że cię tu Lucas nie ma !! Ale ładne gołe ciacha tu mamy !!! - zakryła się poduszką i zaczęła śmiać.
- Hahaha - zaczęłam się dusić ze śmiechu razem z Angel.
- Jakie gołe ciacha !? - wydarł się z góry mój brat.
- To co mam robić ? - Zack usiadł Schmidtowi na kolanach... Tak, nudzi mi się... Muszę się z kogoś pośmiać... Szkoda mi Kendalla, ale padło akurat na niego.
- On mnie za bardzo kocha.. - powiedziała cicho Angel. - No Lucas !! Striptizerzy !! Tacy awww !!
- Lilaaa !!! Weź gooo !! - krzyczał Kendall.
- Angel !! Wracaj tu ! - i nagle huk... Na dół zbiegł Lucas, trzymając w rękach kawałek drewna... Można było się domyślić, że to część od łóżka.. No silny jest ... - Co wy tutaj odwalacie ?! - zaśmiał się widząc panikującego Kendalla.
- Ok... ok.... Zack ubieraj się .... - pogoniłam go i za chwile był z powrotem w szlafroku - Miło było - zerknął na Kendalla, a mi już łzy poleciały ze śmiechu.
- Moje łóżko !! - krzyknęła Angel. - Jak mogłeś !!
- Ojej.. - powiedział Kendall, lekko nieobecny.
- Nie wiedziałem co się dzieję... Spokojnie.. Naprawię, ale rozkuj mnie proooszę - zrobił minkę szczeniaczka.
- Do zoba ludzie - zapłaciłam Zackowi i poszedł.
- Chyba mogę cię już rozwiązać... - zwróciłam się do Kenda. - Tylko trochę się obawiam, że mnie zabijesz... - skrzywiłam się lekko.
- Ugr.. - powiedziała Ang i wyciągnęła z cycków mały kluczyk, rozkuła Lucasa i zabrała kawałek łóżka na górę.
- Eee.. - Kendall zachowywał się tak, jakby ktoś mu zrobił krzywdę.. A co jeśli za mocno to przeżył?
- Dziękuję skarbie - szatyn pobiegł za Angel.
- Oo-ouu... - rozwiązałam szybko Kendalla. - Żyjesz skarbie ? - chłopak tylko spojrzał na mnie, wstał i usiadł na kanapie. - Kendall... - przytuliłam go delikatnie do siebie. - ....weź  no... - pocałowałam go w główkę.
- Nie chcę mamusiu.. - powiedział cicho. - Nie bij mnie..
                 Zachichotałam momentalnie... Boszee... A jak to go w rozwoju cofnęło !?
- Nie jestem twoją mamusią, skarbie..
- Szkoda.. - powiedział i zaczął się kiwać jak jakiś chory psychicznie.
- Kend... No ej... - teraz na serio zaczęłam się martwić. - Dobrze się czujesz ? - pogłaskałam chłopaka po policzku...
- Chce do mamy.. - zaczął płakać. - Nie chce do szkołyyyyyy  - serio dziwnie się zachowywał.
- O boże... - myślałam, że zaraz tam zemdleje, albo zabiję się za to, co mu zrobiłam ! - Kendall... no weź, proszę nie wygłupiaj się... - spojrzałam mu w oczy.
- Może pani mi nie robić krzywdy..? - zapytał wystraszony.
- Nie zrobię ci krzywdy... - pocałowałam go delikatnie. - Świetnie się bawisz, nie... ? - na pewno się ze mnie nabija... Sukinkot hahaha. xd
- Mamusiuuu !! - zaczął ryczeć, a z góry zleciała Angel.
- Już mamusia jest przy tobie.. - usiadła na kanapie, a Kendall na jej kolanach, przytulił się do niej mocno.
- Nie chce tego złego pana.. - zaczął ssać kciuka.
- Dobrze kochanie, dobrze.. - pocałowała go w główkę. - Nie bój się.. Nic ci już nie będzie.. - przytuliła go do klatki.
- Okeej...? - spojrzałam na tę dwójkę i z taką mina "wtf" poszłam na górę do Lucasa... O co chodzi ? Jaja sobie robią ?! Czy on jest jakiś psychiczny?
- Co jest siostra ? - zapytał mnie Lucas. - Ducha zobaczyłaś czy ktoś ci strzelił z płaskiej deski - zaczął ze mnie brechtać.
- Fajnie było się nabijać z Kendalla, hmm? - zapytała Angel, wchodząc na górę.
- Fajnie jest się nabijać z Lil - zaśmiał się Kendall, wchodząc do pokoju.
- Wiedziałam ... - wywróciłam oczami.
- Ale o co chodzi ? - zaczął mój braciszek, trochę zbity z tropu.
- To nie było śmieszne ! - wydarłam się na nich.
- Twoje też nie - zaśmiał się Kendall.
- A teraz wypad, bo muszę łóżko sobie naprawić !! - krzyknęła Angel i wszystkich nas wygoniła.
- Aha.. Fajnie.. - spojrzał po nas, blondyn.
- Ja pana nie znam... - zwróciłam się do Kendalla i zbiegłam na dół do kuchni.
- Pfff.. - zaśmiał się Kend i złapał mnie mocno w pasie. - A ja cię kocham i?
- Grr... - warknęłam na niego. - Puścisz mnie ?
- Nie puszczę, bo cię kocham.. - uśmiechnął się słodko.
- Zaraz zawołam Zacka... - zaczęłam się śmiać.
- Pff.. Ja się go nie boję.. Gorszych w nocnym klubie widziałem - zaśmiał się.
- Eeee.... - tak jakoś mnie zamurowało, ale ok... Co ja myślałam, że on po klubach nocnych nie chodził...? Ma 21 lat pewnie jeszcze gorsze rzeczy robił.. Ugh... Otrząsnęłam się po chwili
- Żeby nie było.. - spojrzałem na Lucasa. - Angel tam pracowała..
- Co ?! - tak samo jak i mnie Lucasa zamurowało.
- Też bym chciała wiedzieć...
- A to do Angel - zaśmiał się. - Ja chodziłem tam tylko po nią.. Gówniara miała 15 lat i już na rurze tańczyła.
- N-n-n-na rurze ? - wykrztusił z siebie Lucas.
- Eheem... Tak powiedział - potwierdziłam po chwili.
- A coś ty myślał? Na alkohol, narkotyki i papierosy jakoś musiała zarobić..
- O Jezuus... - jęknął Lucas.
- Ja się was zaczynam baać, nie żeby coś - odsunęłam się od Kendalla.
- Ja jestem czysty.. Oprócz narkotyków.. Ale to dawna sprawa.. - zaśmiał się.
- Jak dla mnie to nie jest śmieszne... - zmroziłam go wzrokiem.
- Potwierdzam - odezwał się Lucas.
- Oj weźcie.. Angel o wiele gorsze rzeczy robiła.. - powiedziałem, a nagle z pokoju wyskoczyła Ang.
- Schmidt zamknij japę !! - była w samym staniku.
- A co..? Boisz się, że coś powiem..? - zaśmiał się.
- Nie ufam ci.. - zmroziła go wzrokiem.
- A ja chętnie posłucham - Lucas usiadł na kanapie wgapiony w Angel.
- Ja w sumie też - sparodiowałam brata i popatrzyłam na Kendalla.
- No to.. - zaczął Kendall.
- Jedno słowo.. A cię zniszczę..
- No ty to potrafisz robić.. - zaśmiał się.
- Taa.. Potrafię.. W końcu ma się te 84 osoby na karku..
- Mogły ci nie podpadać, nie?
- Mogły.. A teraz już nie żyją.. - mówiła o tym tak obojętnie..
- Mówcie dalej... Nie przerywajcie sobie - powiedziałam w miarę spokojnie, choć z chęcią bym ich rozszarpała ! Natomiast Lucas z niedowierzaniem przyglądał się obydwóm..
- Spoko.. - powiedział Schmidt. - Podpalenie szkoły?
- Ups.. Pomagałeś mi.. - zaśmiała się.
- Drobnostka..
- Yhyymmm interesujące... Może coś jeszcze ? - zapytałam.
- Ja nie wiem czy chcę wiedzieć... - powiedział Lucas.
- Cii... -szturchnęłam szatyna żeby zamilkł.
- Hmm.. A fajnie się pracowało pod latarnią? - zaśmiał się Schmidt.
- Przegiąłeś.. - złapała za broń i strzeliła mu koło głowy.
- Debilka ! - schował się w kuchni.
- Taaa.. Ale ta debilka zaraz się zastrzeli !!
- Lucas... - spojrzałam na brata.
- Nie dzięki... - pobiegł na górę.
- Dawaj wariatko... - zabrałam Ang broń i wyrzuciłam wszystkie naboje. - Naprawdę wam odwala... Teraz dopiero widzę, jak bardzo się wszyscy różnimy... - oddałam jej pistolet i pobiegłam na górę.

Z perspektywy Angel

- Kendall ! - krzyknęłam. - Musiałeś?!
- Oj.. Miało być ciekawie.. - zaśmiał się.
- Taa.. - powiedziałam i pobiegłam na górę. - Lucas..?
- Hmm  ? - skierował na mnie wzrok... Widać, że nad czymś rozmyślał... Był jakiś dobity...
- Zrozumiem jeśli na mnie nakrzyczysz.. - usiadłam obok niego.
- Nie będę... - schował twarz w dłonie.
- Lucas.. - zrobiło mi się go żal.. - Nie bądź na mnie zły..
- Za co... że ćpałaś...piłaś ...paliłaś...jesteś morderczynią i tańczyłaś na rurze ? Nie... Nie jestem zły... - spojrzał na mnie tak obojętnie.
- Właśnie widzę.. - powiedziałam. - Ćpałam, piłam, paliłam żeby odciąć się od tego cholernego świata..
- Nie będę ci nic mówić... Chyba sama wiesz, że źle robiłaś - spojrzał mi w oczy.
- I nadal robię.. - szepnęłam. - To o tej latarni to nie jest prawda.. - spojrzałam na chłopaka. - Nigdy się nie sprzedawałam..
- Nie ważne - przytulił mnie delikatnie. - Ja ci chcę pomóc... - pocałował mnie w główkę.
- Kocham cię.. - szepnęłam. - Jestem jaka jestem.. No..
- Też cię kocham... - pocałował mnie namiętnie. - Tylko musisz z tym skończyć... - złapał moją twarz w dłonie  i spojrzał głęboko w oczy.
- Muszę? - zapytałam.
- Angel... Tak musisz... - był taki poważny... Za poważny..
- Trudno.. - powiedziałam.
- To spróbujesz ? - pocałował mnie delikatnie.
- Ale z czego ja mam zrezygnować, hmm? - zapytałam.
- Narkotyki, alkohol, palenie... - pogłaskał mnie po policzku.
- Za dużo.. - jęknęłam. - Mogę zrezygnować z jednego, ale nie ze wszystkiego..
- Narkotyki i alkohol - spojrzał na mnie taki pełen nadziei.
- Dawno nie ćpałam, więc z narkotyków mogę zrezygnować.. Ale z papierosów i alkoholu będzie ciężej.
- Ehh... Poradzisz sobie - przytulił mnie mocno.
- Może.. - uśmiechnęłam się. - Ale muszę się nad tobą jeszcze poznęcać.. - zaśmiałam się i znów zaczęłam go łaskotać.
- Angel noo... - zaczął się słodko śmiać. - Proszę nie... - złapał mnie delikatnie za nadgarstki.
- No dobrze.. - przybliżyłam się do niego i delikatnie pocałowałam.
- Kocham cię wiesz ? - musnął mnie delikatnie ustami w szyję.
- Wiem.. - mruknęłam. - Ja.. ciebie też.. - chłopak nadal trzymał mnie za nadgarstki.. Boże.. Czułam jakbym miała zaraz eksplodować..
- To co robimy, hmm ? - uśmiechnął się uwodzicielsko.
- Nie przerywaj - zaśmiałam się. - Całuuuj.
- Jak sobie życzysz - delikatnie położył się na mnie jeżdżąc jedną ręką po talii, a drugą głaskając po policzku, całując ją namiętnie. Uśmiechnęłam się delikatnie i złapałam go w pasie.
- Co tam ślicznoto, hmm ? - spojrzał mi w oczy po czym zaczął muskać po szyi.
- Twoja ślicznotka zaraz wybuchnie.. - jęknęłam.
- Z mojej winy ? Niemożliwe ? - zrobił taką niewinną minkę.
- No pewnie że nie.. - zaśmiałam się i przerzuciłam go na plecy. - Może.. - powiedziałam, wkładając mu łapkę pod bluzkę. - Ja troszeczkę się jeszcze nad tobą poznęcam?
- Nie.. nie... nie... nie... nie... - złapał mnie za dłoń. - Proszę niee... - jęknął. - Nie znęcaj się nade mną już..
- Ale.. To będzie miłe.. - zaśmiałam się.
- Oj... - zrobiłam słodką minkę. - No dobrze... - uśmiechnął się szeroko.
- Pierwsza zasada.. Nie ufaj mi.
- Teraz powinienem był uciekać, co nie ? - skrzywił  się.
- No ja tam nie wiem.. - zaśmiałam się i pocałowałam go lekko w szyje.
- Mmmm... Słodka - złapał mnie mocno w pasie i przytulił.
- Kocham cię.. - uśmiechnęłam się. - Ale muszę to cholerne łóżka naprawić - powiedziałam i wstałam z niego.
- Buuuuu.... - zrobił smutną minę i przyciągnął mnie do siebie z powrotem.
- Lucas hahaha - zaczęłam się śmiać. - Chociaż daj mi się ubrać.. - spojrzałam na siebie. - Zimno mi noo.. W samym staniku po domu latam.
- Oj no dooobrze - jęknął i mnie puścił.
- Dzięki - zaśmiałam się i ubrałam bluzkę. - Kendallowa, ale co mi tam.. - uśmiechnęłam się.
- Ahaa..? Jego bluzka w twoim pokoju ? - uniosłem lewą brew do góry.